Zdążyć schudnąć przed urlopem

Zamierzasz zrzucić kilka zbędnych kilogramów? Tym razem zrób to dobrze: ucz się na błędach i ułóż plan działania. I nie próbuj oszukać organizmu – chytry tyje dwa razy.

Zanim zmienisz jadłospis, zastanów się, w jaki sposób “wyhodowałeś” dodatkowe kilogramy. Pułapek dietetycznych jest wiele i zazwyczaj wpadamy w nie nieświadomie. Jedną z najbardziej niebezpiecznych są smaczne, kaloryczne przekąski, które nie dają jednak uczucia sytości. – Najczęściej sięgają po nie osoby jedzące w pośpiechu i nieregularnie. Tymczasem zjadając 4-5 wartościowych posiłków dziennie, unikniemy napadów głodu, a po powrocie z pracy nie “rzucimy się” na jedzenie i usatysfakcjonuje nas lekka kolacja – radzi dietetyk kliniczny Aleksandra Brzeźniak.

A czym ją popić? W przypadku płynów warto zwrócić uwagę nie tylko na ilość, ale również jakość. Najlepszym rozwiązaniem jest woda mineralna, której smak można urozmaicić sokiem z cytryny czy miętą. – Chcąc zrzucić dodatkowe kilogramy, wystrzegajmy się wód smakowych – to nie woda, tylko napoje z dodatkiem dużej ilości cukru i sztucznych aromatów. Statystycznie często sięgamy również po kawę – warto odmówić sobie jej dosładzania, a zagęszczone mleko zastąpić zwykłym 1,5-2% – podpowiada Aleksandra Brzeźniak.

Kalorie spod znaku light

Przechodząc na dietę, często szukamy zamienników “tuczących” produktów spożywczych. Jednak jeśli po otwarciu lodówki po oczach biją nas etykietki z napisem “light”, wcale nie oznacza to, że sprytnie odchudziliśmy nasz jadłospis. – Produkty typu light charakteryzuje obniżona zawartość jednego lub kilku składników odżywczych, mogą też zawierać o 30 proc. mniej kalorii niż ich tradycyjny odpowiednik. Nie znaczy to jednak, że można spożywać je bez ograniczeń – podkreśla Aleksandra Brzeźniak.

Co zatem kryją “odchudzone” sklepowe półki? Produkty o obniżonej zawartości cukru zazwyczaj są wzbogacane jeszcze bardziej kalorycznym tłuszczem. Z kolei po usunięciu tłuszczu, np. z serków czy jogurtów, dodaje się do nich węglowodany. A to nie jedyny powód, dla którego odradza się spożywanie produktów light w nadmiarze. Np. jogurt 0% nie zawiera tłuszczu niezbędnego do wchłaniania witamin A, D, E i K, dlatego lepiej zastąpić go półtłustym produktem mlecznym. Przysmaki w wersji light bywają też naszpikowane konserwantami i innymi sztucznymi dodatkami, w celu poprawy ich walorów smakowych lub konsystencji. Te z dodatkiem słodzików, zamiast być alternatywą dla słodyczy, tylko zwiększają ochotę na łakocie. Słodziki obniżają działanie leptyny odpowiedzialnej za hamowanie apetytu.

– A jeśli o łakociach mowa, warto też zapomnieć o słodyczach typu light. Zazwyczaj są przeznaczone dla diabetyków, a obniżona zawartość cukru jest uzupełniana tłuszczem. W efekcie wartość kaloryczna takiej przekąski będzie podobna, jeśli nie wyższa – zauważa dietetyk. – Podsumowując, gdyby produkty light działały, wokół nas nie byłoby ludzi z nadwagą i otyłością. Więc zamiast szukać żywności “odchudzonej”, lepiej sięgać po tę najmniej przetworzoną.

Cierpliwość popłaca

Od czego zatem zacząć walkę z nadwagą? Od realnego celu. Takiego, który nie stwarza wysokiego ryzyka porażki, ale będzie motywował nas do pracy nad sobą. Warto też uzbroić się w cierpliwość. – Spadek masy ciała o 0,5-1 kg w ciągu tygodnia pozwala na trwałą redukcję tkanki tłuszczowej, a nie mięśniowej. Z tym drugim przypadkiem mamy do czynienia przy bardzo restrykcyjnych dietach, zakładających osiągnięcie spektakularnych efektów w krótkim czasie. Jednak im mniej tkanki mięśniowej, tym wolniejszy metabolizm – a to pierwszy krok do efektu jo-jo – przestrzega Aleksandra Brzeźniak. Gwałtowny spadek masy ciała odbija się też na naszym zdrowiu. Prowadzi do niedoborów witaminowo-mineralnych, odwodnienia, zaburzeń pracy serca, zdolności intelektualnych, osłabienia, może powodować bóle głowy i pogorszenie kondycji włosów.

Dlatego chcąc zrzucić kilka zbędnych kilogramów przed urlopem, kurację odchudzającą warto rozpocząć z wyprzedzeniem. A ewentualne suplementy diety czy inne specyfiki przyspieszające spalanie tłuszczu przyjmować wyłącznie pod kontrolą lekarza bądź dietetyka. W przeciwnym razie zamiast cieszyć się słońcem – wylądujemy na SOR-ze.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *