Zabawki z piekła rodem

Certyfikaty i ograniczenia wiekowe na opakowaniach nie są gwarancją bezpieczeństwa. Każdego dnia do szpitali trafiają dzieci, które chciały się tylko pobawić.

Nie bez powodu na opakowaniach produktów dla dzieci znajduje się informacja, od którego roku życia można je bezpiecznie użytkować. Te powyżej 3 lat posiadają drobne, łatwe do oderwania elementy. Z małych nosków i uszu laryngolodzy oraz chirurdzy dziecięcy usuwają łatwe do oderwania czy złamania części zabawek. Jednak dużo większe zagrożenie dla malucha stanowi kawałek, który trafi do ust i zostanie połknięty.

– To bezwzględne wskazanie do konsultacji z lekarzem, gdyż nie mamy pewności, czy przedmiot nie utknie w przewodzie pokarmowym. W przypadku zabawek szczególne zagrożenie stanowią nieodpowiednio zabezpieczone baterie – zauważa specjalista pediatrii dr n. med. Agnieszka Jędzura. – Przedmiot, który dziecko włoży do ust, może też dostać się do dróg oddechowych. W przypadku zachłyśnięcia maluchowi trzeba natychmiast udzielić pierwszej pomocy. Schemat postępowania w takiej sytuacji powinien poznać każdy rodzic.

Czarne wnętrze kaczuszki

W sklepach z artykułami dziecięcymi niełatwo już znaleźć produkty nieopatrzone certyfikatem CE. Inaczej w przypadku targów, jarmarków czy odpustowych stoisk, gdzie sprzedawane zabawki mogą zawierać substancje niebezpieczne, zwłaszcza dla maluchów, które wkładają do ust wszystko, co trafi w ich ręce.

– Nie polecam również zabawek do wanny, których nie można otworzyć i dokładnie wymyć w środku. W gumowych kaczuszkach czy fokach z małym otworem, przez który do wewnątrz przedostaje się woda, już po kilku dniach rozwija się pleśń – i podczas kąpieli trafia do wanny. Grzyb może powodować zakażenia dróg płciowych, moczowych, infekcje dermatologiczne, nie zapominajmy że dziecko wody może się również napić – przestrzega dr Jędzura.

Kontrowersje wzbudzają również zabawki wyposażone w laser czy długie linki, które mogą owinąć się wokół szyi. – W przypadku jakichkolwiek wątpliwości odnośnie danego produktu, nie zostawiajmy malucha z zabawką samego. Pracując w szpitalu, niejednokrotnie przekonałam się, że dzieci potrafią być niezwykle “kreatywne” – podkreśla pediatra.

Tabletowe maluchy

Gwałtowny rozwój branży elektronicznej w ostatnich latach spowodował, że do grupy najbardziej popularnych “zabawek” możemy zaliczyć również telefony komórkowe i tablety. Dzieci coraz więcej czasu spędzają przed ekranem komputera czy telewizora.

– Należy wyraźnie zaznaczyć, że przedmioty elektroniczne bezwzględnie nie powinny trafić do rąk dziecka poniżej lat 3. Z kolei w przypadku dzieci starszych ich używanie należy mocno ograniczać i kontrolować. Naukowcy alarmują, że taka forma “zabawy”, zwłaszcza wieczorem, wyraźnie przyczynia się do kłopotów z zaśnięciem i utrzymaniem ciągłości snu. Powoduje, że dziecko jest zmęczone, ospałe, ale też agresywne. Utrudnia koncentrację, a w przyszłości może prowadzić do trudności w nauce. Zwiększa też ryzyko uzależnień i depresji, utrudnia budowanie więzi międzyludzkich – wymienia dr Jędzura.

Warto też z rozwagą podchodzić do zakupu produktów generujących wiele bodźców naraz. Grających, świecących, często również przemieszczających się z miejsca na miejsce. Jeżeli zabawka powoduje, że już po chwili rodzic ma ochotę schować ją głęboko do szafy, nietrudno przewidzieć, że prędzej czy później dziecko również będzie z tego powodu rozdrażnione.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.