Wiosna wysysa z nas energię


Przesilenie wiosenne to żaden mit. Ma nawet swoją medyczną nazwę: syndrom zmęczenia wiosennego. I zwykle trwa przez dwa, a nawet trzy wyczerpujące tygodnie.

Naukowcy od dawna podkreślają, że najbardziej odpowiednim momentem na długi urlop wypoczynkowy jest okres od marca do kwietnia – czyli sam początek wiosny. I choć w tym czasie pogoda w naszej strefie klimatycznej nie sprzyja plażowaniu, a do szkolnych wakacji jeszcze daleko, to właśnie wtedy organizm najbardziej potrzebuje wytchnienia i regeneracji po zimie.

Z kozaków w klapki

W ostatnich latach klimatolodzy coraz głośniej mówią o zaniku przedwiośnia. I rzeczywiście, statystyczny Polak z grubego zimowego płaszcza praktycznie od razu “wskakuje” w cienką kurtkę – i przez dwa-trzy tygodnie nie potrafi przestawić się na “tryb wiosenny”. Gwałtowne wahania temperatury i skoki ciśnienia nie ułatwiają sprawy i dodatkowo osłabiają rozleniwiony długą zimą organizm. Do tego dochodzi chandra spowodowana brakiem słońca, mało ruchu, zmęczenie po trudnym okresie przeziębieniowym i niedobory spowodowane dietą ubogą w warzywa i owoce.

Stąd już tylko krok do napadu przykrych objawów wiosennego przesilenia. Na przełomie marca i kwietnia najczęściej skarżymy się na osłabienie i senność. Dokuczają bóle głowy, mięśni i skurcze, o tej porze roku nasila się też problem wypadania włosów oraz łamliwości paznokci. Do tego dochodzi niska odporność na stres, rozdrażnienie, osłabienie refleksu, brak chęci do życia i ogólne przygnębienie. Jak przetrwać?

Spacerkiem do warzywniaka

 Za syndromem zmęczenia wiosennego stoją wspomniane już niedobory składników mineralnych i witamin. Najczęściej brakuje nam potasu, żelaza, magnezu i cynku, kwasów omega-3 i omega-6, witaminy D i C. I o ile w aptece znajdziemy dziesiątki suplementów o pożądanym składzie, nic nie zastąpi zbilansowanej, lekkostrawnej diety, którą warto wzbogacić o świeże warzywa, owoce i soki. Florę bakteryjną przewodu pokarmowego wzmocnią probiotyki, zwłaszcza te naturalne: kiszonki, jogurty czy kefiry. Dzień zaczynajmy od pożywnego śniadania – wyjście z domu na czczo z pewnością nie doda nam energii. Warto za to ograniczyć kawę i alkohol.

I, w miarę możliwości, część pracy odłożyć na kilka dni. Na przełomie marca i kwietnia szczególnie potrzebujemy snu, zatem na nocny odpoczynek warto poświęcić co najmniej 8 godzin. Wtedy na pewno nie zabraknie sił, by pierwsze ciepłe dni spędzać aktywnie, na wolnym powietrzu i znaleźć czas choćby na krótki spacer. Zwłaszcza że w obliczu wiosennego przesilenia maksyma “ruch to zdrowie” zdecydowanie się sprawdza.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.