Wierzymy, że można produkować krew

Ponad połowa naszych rodaków uważa, że krew można wyprodukować w laboratorium – podaje Ministerstwo Zdrowia. Mitów na temat krwi jest znacznie więcej, a krwiodawców jest wciąż za mało.

Fakty i mity

Apele o oddawanie krwi pojawiają się zwykle w okolicach wakacji. Powodów jest wiele, ale podstawowy jest prozaiczny – krwiodawcy też wyjeżdżają na wypoczynek. A jeśli podróżowali do krajów np. afrykańskich czy azjatyckich, często zaraz po powrocie objęci są kwarantanną i przez pewien czas nie mogą oddać krwi. Jak więc namówić ludzi do krwiodawstwa, gdy w obiegu jest tak wiele stereotypów?

Wśród tych najczęściej powtarzanych  – obok wiary w sztuczną krew – są takie, że podczas pobierania można się zarazić. Nie jest to możliwe, bo wykorzystuje się sprzęt jednorazowego użytku. Innym powtarzanym mitem jest twierdzenie jakoby oddawanie krwi uzależniało. Nie jest również prawdą, że aby oddać krew, trzeba znać swoją grupę. Faktycznie grupa jest ustalana po pobraniu. Pokutuje również przekonanie, że można oddać dowolną ilość krwi. Tymczasem standardowo jest pobierana jedna jednostka krwi, czyli 450 ml.

Kolejne nieporozumienie dotyczy zmiany wagi dawcy – oddawanie krwi nie powoduje zmiany masy ciała – nawet w przypadku dawców regularnych i wielokrotnych. Absurdalne są twierdzenia, że biorca dziedziczy cechy charakteru dawcy, albo że krwiodawcy mają inny kolor krwi.

Kiedy podaje się krew?

Pierwsze skojarzenia: podczas operacji. Ale przecież nie tylko. Wielu chorobom towarzyszą niedobory pewnych składników krwi.

– Podaje się ją np. pacjentom, którzy z różnych przyczyn, niekoniecznie jest to widoczne krwawienie, mają niskie wartości hemoglobiny i hematokrytu (co się ze sobą łączy). Są takie składniki krwi, jak osocze świeżo mrożone lub krioprecypitat, które podajemy pacjentom mającym zaburzoną krzepliwość krwi – mówi Magdalena Sorys, która razem z Elżbietą Wójcik pracuje w Pracowni Serologii Transfuzjologicznej Zakładu Diagnostyki Laboratoryjnej w Wielospecjalistycznym Szpitalu Powiatowym w Tarnowskich Górach.

Kiedyś podawało się pacjentom krew pełną, teraz robi się to bardzo rzadko, tylko w szczególnych sytuacjach. Współczesna medycyna stosuje konkretne składniki krwi, która po pobraniu rozdzielana jest na frakcje: koncentrat krwinek czerwonych (KKCz), osocze i tzw. kożuszek leukocytarno-płytkowy służący do uzyskania koncentratu krwinek płytkowych (KKP).

Każdy składnik ma inną trwałość, czasem bardzo krótką. Koncentrat krwinek można przechowywać w lodówce przez 42 dni. Mniej trwały jest koncentrat krwinek płytkowych, który przetacza się w ciągu 5-7 dni od pobrania. Najbardziej trwałe jest osocze. Po zamrożeniu nadaje się do użytku do 3 lat.

Pobranie i odwirowanie krwi to za mało, by można ją było podać pacjentowi. Aby zminimalizować ryzyko zakażenia chorobą przenoszoną przez krew, jest ona poddawana rygorystycznym badaniom np. na obecność markerów wirusowych zapalenia wątroby typu C i B, upośledzenia odporności HIV, odczynów kiłowych. W trakcie badań potwierdzana jest też grupa krwi.

Chorzy posiadają określone potrzeby, dlatego w zależności od pacjenta krew poddawana jest dodatkowym czynnościom. Np. krew przeznaczona dla dzieci do 4. miesiąca życia musi być napromieniowana. Dlatego zamawiając krew, szpital prosi o konkretny produkt.

Zbyt mało krwiodawców

W Polsce jest za mało krwiodawców, o czym świadczą twarde dane. Poziom krwiodawstwa  określa się, porównując liczbę krwiodawców przypadających na tysiąc mieszkańców oraz biorąc pod uwagę, ile razy oddano krew. Na tle krajów Europy Zachodniej wypadamy dwa razy gorzej.

– Zdarza nam się, i to niejednokrotnie, usłyszeć w stacji krwiodawstwa, że brakuje określonej grupy krwi. Jest tylko na ratunek, czyli w przypadku zagrożenia życia. Wtedy lekarz musi zadecydować: czy rzeczywiście życie pacjenta jest w tej chwili zagrożone, czy można poczekać jeden albo dwa dni – mówi Elżbieta Wójcik.

– Stacje krwiodawstwa się zabezpieczają. Jeśli widzą, że brakuje im krwi np. ARhD+, dzwonią do innych stacji w Polsce i próbują ją kupić. Czasami trzeba np. jechać po krew do Bydgoszczy i wrócić z nią na cito – dodaje Magdalena Sorys.

300 litrów dziennie

Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach zaopatruje w krew 154 szpitale i kliniki województwa śląskiego. Każdego dnia dostarcza do szpitalnych Banków Krwi 200-250 litrów krwi.  Krew, którą oddają krwiodawcy w wielu punktach w naszym województwie, zawsze najpierw trafia do stacji w Katowicach, a dopiero po zbadaniu wraca do szpitali. 

W artykule wykorzystano informacje ze stron Ministerstwa Zdrowia, Regionalnej Stacji Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach oraz darkrwi.info.pl

Elżbieta Kulińska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.