Weselne menu, czyli świat się najadł egzotyki

Ma być elegancko, ale przede wszystkim smacznie. Różnorodność wskazana, ale nie konieczna. Egzotyka? Raczej nie lubimy. Wolimy to, co nasze i do tego wracamy.

Widziałem kiedyś taką scenkę: chodnikiem idzie dwóch panów na lekkim rauszu, a jezdnią sunie weselna limuzyna. – Na weselu fajnie jest, można się najeść, napić i zabawić bynajmniej – odzywa się jeden z panów, a drugi z zadumą kiwa głową na znak tego, że zgadza się z kolegą.

No właśnie, najeść i napić… Maria Ożga, restauratorka, finalistka programu “MasterChef” mówi, że weselne menu, jak zresztą wszystko na świecie, nie jest stałe i w tej kwestii panują mody. Teraz na fali jest regionalizm. – Na stołach pojawiają się swojskie wędliny. Bezwzględnie królują potrawy tradycyjne, u nas, na Śląsku to oczywiście rosół z domowymi nudlami, kluski, obowiązkowo szare, do tego rolada i modro kapusta – Maria Ożga przedstawia przykładowy, bodaj najpopularniejszy zestaw obiadowy, który wiedzie prym na stołach podczas wesel.

Zdaniem naszej rozmówczyni nasi rodacy bardzo sobie cenią polską kuchnię. Stąd, po czasowej fascynacji  egzotyką i tym, co trafiło do nas z szerokiego świata, powrót do kulinarnych korzeni widać nie tylko w menu weselnym. Maria Ożga rozmawiała na ten temat ze światowej sławy brytyjskim szefem kuchni i restauratorem Marco Pierre`m White, który jest zdania, że świat najadł się już egzotyki, przeszedł do porządku dziennego nad wszelkiego rodzaju nowinkami i teraz szuka smaku tradycji. – To samo jest i u nas. Zauważyłam, że np. nasz tradycyjny żur wypiera pomału ze stołów wszelkiego rodzaju zupy-kremy, a egzotyczne sałatki coraz częściej przegrywają z naszym tradycyjnym, śląskim szałotem – mówi restauratorka i dodaje, że klienci bardziej niż kiedyś cenią sobie jakość produktów, z których przygotowywane są potrawy.

Są wśród nich takie, które na stołach pojawiają się od niepamiętnych czasów. Sztandarowym przykładem mogą być tymbaliki drobiowe, czyli galareta z kurczaka z groszkiem i gotowaną w rosole marchewką. Trudno sobie wyobrazić weselne przyjęcie bez nich. Tymbaliki są zresztą żelaznym punktem praktycznie każdego przyjęcia. Ludzie je uwielbiają.

Skoro już mowa o tradycyjnych smakach, to cenimy je sobie także w obowiązkowych na stole słodkościach. Maria Ożga twierdzi, że wreszcie zrozumieliśmy, że nie wszystko dobre, co piękne, wyrośnięte, pulchne do granic możliwości. Zrozumieliśmy, że bardzo często to kwestia różnego rodzaju polepszaczy. Wolimy, by wypieki przypominały te, które znamy z domu, by smakowały tak, jak te, które wyszły spod ręki mamy lub babci.

Dania wegetariańskie i wegańskie

Danuta Ponitka, specjalistka w dziedzinie organizacji przyjęć potwierdza słowa przedmówczyni, z tą jednak różnicą, że nie dyskwalifikuje zup-kremów. Dodaje także, że coraz częściej na stołach weselnych pojawiają się dania wegetariańskie i wegańskie. – Dla tych, którzy nie jedzą mięsa, zamawiane są ryby. Wegetarianom podajemy sery, warzywa. Ortodoksyjnym weganom dania z samych warzyw. Już nie jest tak, że osoby “bezmięsne” muszą wybierać z dań podanych wszystkim, dostają specjalnie przygotowane dla nich potrawy – mówi Dorota Ponitka.

Jej zdaniem, a w branży pracuje około 20 lat, więc śmiało może porównywać, na przyjęciach jemy mniej, niż kiedyś. Jako że je się także oczami, większą uwagę przykładamy do dekoracji stołów, wyglądu potraw i sposobu ich podania, chcemy, by były kolorowe i ładnie się prezentowały.

Klienci nauczyli się także wykorzystywać specyfikę lokalu, w jakim organizowane jest przyjęcie. Wiedzą, że to, co podaje się w pałacowych wnętrzach powinno być różne od tego, co serwowane jest np. w ludowej karczmie. W pałacu dobrze będą wyglądały potrawy wykwintne, pięknie podane, nawet wymyślne. W karczmie, jeśli taka jest konwencja przyjęcia, można sobie pozwolić nawet na dania, które z weselem się nie kojarzą, np. na żur czy inne proste potrawy.

Bufety ze smakołykami

Nowością na weselnych przyjęciach są bufety z różnego rodzaju smakołykami. Osobno z ciastem, osobno z zimnymi przekąskami, wędlinami, nawet owocami morza.

Jak mówi nasza rozmówczyni, zmieniają się także upodobania do trunków. Kiedyś na weselach królowała czysta wódka (raczej dla panów) i wino (dla pań, na ogół słodkie). Teraz wino zdecydowanie wypiera wódkę, podczas obiadu podaje się, zależnie od preferencji, wina wytrawne i półwytrawne, do deserów słodkie. Jeśli chodzi o napitki wysokoprocentowe, częściej pija się np. whisky, czy inne gatunki wódek tzw. kolorowych. Poza tym pije się mniej.

Jacek Tarski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.