Uwaga na grzyby! Te trujące często są smaczne

Czy grzyby trujące można rozpoznać węchem czy smakiem? Czy ślady żerowania zwierząt na grzybach świadczą o tym, że są jadalne? Z tymi i podobnymi teoriami, które możemy przypłacić życiem, rozprawia się grzyboznawca Justyn Kołek.

– Najwięcej zatruć jest wtedy, gdy jest bardzo mało grzybów. Ludzie przyjeżdżają do lasu i zbierają wszystko – mówi Justyn Kołek, ceniony znawca grzybów. – Zawsze trzeba uważać na grzyby z blaszkami – przestrzega.

Od kilku tygodni pojawiają się m.in. muchomory jadowite. Są białe, często mylone z pieczarkami. Mały grzyb potrafi uśmiercić całą rodzinę. Jak go rozpoznać? Czym różni się od jadalnych pieczarek?

– Taki grzyb trzeba wyciągnąć ze ściółki. Wszystkie muchomory wychodzą z jaj, a muchomory jadowite zostawiają skórę po jajku. Jest jeszcze jeden muchomor, zielonawy zwany sromotnikowym, od góry barwy białej aż po zgniłą zieleń. Jest mylony z gołąbkami, które nie wychodzą z jaja i nie zobaczymy u nich bulwy na dole, mają kruchy trzon i sypiące się, elastyczne blaszki. Natomiast u muchomorów blaszki są elastyczne, ale nie sypiące się – opowiada Justyn Kołek.
Teorie warte życie
Tu i ówdzie przekazywane są różne, rzekomo sprawdzone sposoby na odróżnianie grzybów jadalnych od trujących. To na przykład próby smakowe. Toksyczne grzyby mają być gorzkie, piec w język itd. Ale nawet w takiej sytuacji podobno truciznę można wygotować. Kolejny sposób, to obserwacja czy są ślady ugryzień, bo jeżeli coś jedzą zwierzęta, to ludziom też nie zaszkodzi.

– Grzyby śmiertelnie trujące są bardzo smaczne, łagodne w smaku, przyjemne w zapachu, są przysmakiem dziko żyjących zwierząt roślinożernych. Natomiast grzyby gorzkie, albo piekące spowodują zatrucie gastryczne – mówi Justyn Kołek.A co z owianym złą sławą szatanem? – Goryczak żółciowy, nazywany szatanem,  jest niejadalny tylko ze względu na gorzki smak. Ten grzyb ma właściwości lecznicze: antyrakowe, antybakteryjne, antysklerotyczne. Gdyby go ktoś próbował zjeść, to grzyb może spowodować jedynie wymioty wywołane goryczą – wyjaśnia grzyboznawca. Dodaje, że nie powinno się próbować w lesie grzybów, ponieważ mogą być skażone bąblowicą, która po latach może doprowadzić do śmierci.

A co z wygotowywaniem trucizny z grzybów? – W przypadku muchomora sromotnikowego alfa-amanityna i falloidyna dają się wygotować w temperaturze powyżej 285 st C. W warunkach domowych jest to niemożliwe – ucina Justyn Kołek.

Tym, którzy słabo znają się na grzybach, grzyboznawca radzi, by omijać blaszkowe, a zbierać jedynie te, które mają od spodu kapelusza tzw. rurki, gąbkę, siateczkę. – W rodzinie borowikowatych nie ma grzyba śmiertelnie trującego – przekonuje.
Co zrobić, gdy dojdzie do zatrucia?
Przy grzybach słabo trujących, jako pierwszy objaw występują wymioty, od 10 minut do pół godziny po spożyciu. – Jednak przy grzybach śmiertelnie trujących wymioty występują później, gdzieś po 12 godzinach. U dzieci trochę wcześniej. Następnie pojawiają się objawy podobne do grypy. Bóle stawów, mięśni, człowiek robi się osłabiony, czasami traci przytomność – opowiada Justyn Kołek.

Potem następuje tzw. utajenie, stan zatrutego poprawia się, lepsze jest samopoczucie. To zwodnicze. Po kilkunastu godzinach, u dorosłego nawet po 40 godzinach, następuje nawrót cytotropowy. Uszkadza wątrobę i zmiany są nieodwracalne. – Nie ma lekarstwa na odtrucie. Natomiast jeżeli po wystąpieniu pierwszych objawów zgłosimy się do lekarza i powiemy, że jedliśmy grzyby z lasu, to potrafią nas uratować poprzez płukanie żołądka – mówi grzyboznawca.

Zatrucie śmiertelnie toksycznymi grzybami jest jak rosyjska ruletka. Bywa tak, że potrawę jadło sześć osób, umierają cztery, a dwie nie. – Żeby doszło do śmiertelnego zatrucia, trzeba zjeść kawałek grzyba. Ktoś w zupie na niego nie natrafi, więc przechodzi ciężkie zatrucie, ale nie jest ono śmiertelne – wyjaśnia Justyn Kołek.

Jeżeli zjedliśmy grzyby z lasu i pojawiły się jakiekolwiek niepokojące objawy, nie wolno ich lekceważyć. Trzeba zgłosić się do lekarza, a jeżeli są jakiekolwiek resztki z obieranych grzybów albo potrawy, należy je zabrać ze sobą.

Jarosław Myśliwski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *