Uodparniamy się na antybiotyki

Według statystyk już prawie 30 tys. Polaków rocznie umiera z powodu lekooporności. Przyczyną jest nadmierne i nieuzasadnione przyjmowanie antybiotyków.

 Okres jesienno-zimowy jest czasem najwyższej sprzedaży antybiotyków w ciągu roku. I to nie tylko ze względu na decyzję lekarzy. Często nieuzasadnionej antybiotykoterapii domagają się samo pacjenci, którzy chcą jak najszybciej wyleczyć objawy przeziębienia czy infekcji górnych dróg oddechowych. Lub, co gorsza, zażywają antybiotyki na własną rękę, w sposób niekontrolowany, sięgając po środki pozostałe po poprzednim leczeniu lub niewykorzystane przez innego członka rodziny. I dodatkowo pogarszają swój stan.

– W ten sposób wzrasta nieskuteczność antybiotykoterapii – nieodpowiedni preparat i niewłaściwy czas leczenia powodują, że dany lek staje się nieterapeutyczny – wyjaśnia dr n. med. Jacek Knopik z NZOZ Bi-Med w Tarnowskich Górach. – Powikłania nieskutecznej terapii mogą prowadzić do dalszych zmian chorobowych, z zapaleniem płuc włącznie.

Farmaceuci nie próżnują

Antybiotyki to związki chemiczne wytwarzane przez mikroorganizmy, które zabijają lub hamują rozmnażanie bakterii, wirusów, mykoplazm, grzybów i pierwotniaków. I to właśnie tych najbardziej rozpowszechnionych: penicylin, cefalosporyn, tetracyklin i makrolidów najczęściej nadużywamy lub zażywamy bez kontroli lekarza. W efekcie spada ich skuteczność i wzrasta niebezpieczne zjawisko lekooporności. Tym samym stajemy się bezbronni – co roku w Polsce walkę z chorobą przegrywa 20-30 tys. osób.

– Na rynku pojawiają się coraz to nowe leki przeciwbakteryjne wytworzone syntetycznie, umownie nazywane chemioterapeutykami. Powstają też bardziej skuteczne antybiotyki, o bardziej złożonym mechanizmie i szerszym spektrum działania. Obecnie dostępnych jest około 100 substancji mających istotne zastosowanie w leczeniu zakażeń. Te najnowsze dysponują trojaką bronią przeciwko drobnoustrojom, a badania dowodzą że skutecznością przewyższają swoje poprzedniczki aż 25 tys. razy – podkreśla dr Knopik.

 Przy antybiotykoterapii warto pamiętać o zażywaniu probiotyków, które pozwalają utrzymać fizjologiczną florę bakteryjną w jelitach. W aptekach dostępne są bez recepty.

Leki prosto ze spiżarni

Wiele produktów spożywczych zawiera naturalne antybiotyki. Na pierwszym miejscu warto wymienić czosnek, który najlepiej spożywać świeży – wtedy zachowuje najwięcej wartości zdrowotnych. By zniwelować przykry dla otoczenia skutek spożywania czosnku, czyli nieprzyjemny oddech, warto zagryzać go natką pietruszki. Naturalnym antybiotykiem jest też imbir, który pokrojony w kostkę i dodany do gorącej herbaty doskonale rozgrzewa. Pozostałe produkty o właściwościach leczniczych to m.in. cebula, oregano, żurawina, bazylia i kit pszczeli.

– I takimi naturalnymi antybiotykami można leczyć się na własną rękę, przed wizytą u lekarza i wykupieniem leków w aptece. Leczenie może być skuteczna, zdrowsze, tańsze i… smaczne – przekonuje dr Knopik.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.