Tyty w dłoń! Idziemy do szkoły!

Właśnie rozpoczął się nowy rok szkolny. Przełomowy zwłaszcza dla świeżo upieczonych pierwszoklasistów – i ich rodziców. Bo z nowymi wyzwaniami najłatwiej poradzić sobie wspólnie.

Pierwszoklasistów często onieśmiela już sam budynek szkoły. Nie od razu czują się komfortowo w towarzystwie nowej “pani”, która dużo rzadziej zaprasza ich do zabawy, a przede wszystkim do nauki. Niełatwo też z dnia na dzień przyzwyczaić się do sztywnych ram czasowych, wyznaczanych przez dźwięk dzwonka.

– Przychodzi czas na przemodelowanie rytmu dnia, pojawiają się zadania domowe, a nieraz również nowe problemy. Dziecko wymaga w tym czasie uwagi i silnego wsparcia ze strony rodziców. Warto jednak wiedzieć, jak to wsparcie okazywać, by skutecznie pomóc naszym pociechom rozpocząć nowy etap w ich życiu – podkreśla Michaela Makuła, nauczyciel i pedagog szkolny, która przez ponad 30 lat towarzyszyła uczniom tarnogórskich szkół.

Gdy mama dostaje “piątkę”

Choć życie szkolne w przeważającej części rozgrywa się poza domem, wywiera kolosalny wpływ również na życie rodzinne. Rodzice codziennie porównują plan lekcji z zawartością plecaka i przeglądają zeszyty – również w poszukiwaniu zadań domowych. I, chcąc nie chcąc, przypominają sobie szkolne lata.

– Zwłaszcza na początku rodzic powinien towarzyszyć dziecku przy odrabianiu pracy domowej. Upewnić się, że rozumie polecenie i w razie potrzeby wspólnie omówić, co trzeba zrobić. Co nie oznacza wykonywania zadania za dziecko, które należy od samego początku uczyć samodzielności i stopniowo się wycofywać. Warto też rozplanować pracę: przy problemach z nauką najlepiej zacząć od łatwiejszych zadań, tak by nie zniechęcić dziecka do dalszych, a gdy maluch szybko się męczy, rozpocząć od tych najtrudniejszych – podpowiada Michaela Makuła.

I dodaje, że bardzo istotne jest stworzenie dziecku odpowiedniej, sprzyjającej skupieniu przestrzeni do pracy. Warto też wyznaczyć nowy rytm dnia: wygospodarować czas na naukę, ale też odpoczynek i zabawę, której nie może zabraknąć!

Ambicja – tylko czyja?

Urok nowości szybko mija, a po nim często pojawia się pierwszy “kryzys”. Dziecko, zmęczone codzienną rutyną, zaczyna prosić o przedłużenie weekendu. Rano twierdzi, że źle się czuje, bywa że również w szkole często odwiedza higienistkę, by wrócić do domu. I choć objawów chorobowych nie należy lekceważyć, dodatkowe “wolne” wcale nie sprawi, że łatwiej będzie przyzwyczaić się do nowych obowiązków.

– W ten sposób pokazujemy dziecku możliwość ucieczki, z której będzie chciało korzystać coraz częściej. To naturalne, że czuje się przytłoczone, ale wszystko przyjdzie z czasem. Tym bardziej jednak pamiętajmy, by nie przelewać własnych ambicji na nasze pociechy. Choć każdy rodzic marzy, by jego dziecko odnosiło sukcesy, nawet wybitny uczeń nie może zawsze być najlepszy. Motywacja do pracy nad sobą jest potrzebna, ale porównywanie osiągnięć dziecka do wyników jego rodzeństwa czy kolegów z klasy przyniesie odwrotny skutek – ostrzega pedagog.

Pierwsze trudne tematy

“- Jak było w szkole? – Dobrze.” – taka wymiana zdań regularnie odbywa się w wielu domach. I nie dostarcza zbyt wielu istotnych informacji. Nie każde dziecko chętnie opowiada o swoich doświadczeniach, nawet tych pozytywnych, a co dopiero o porażkach i problemach.

– Każdy rodzic najlepiej zna swoje dziecko i zauważa, kiedy zachowuje się nienaturalnie, jest osowiałe lub wręcz przeciwnie – zbyt ruchliwe i agresywne. To sygnał, że czas poszukać źródła problemu. Nieraz zamiast siadać na kanapie i przeprowadzać poważną rozmowę, lepiej rozłożyć ulubioną planszówkę i w międzyczasie zadawać pytania. W ten sposób dużo łatwiej poruszyć trudny temat – radzi Michaela Makuła.

Warto też zwrócić się do wychowawcy, który obserwuje dziecko na lekcji i w czasie przerw, i trafnie oceni, jak odnajduje się w obliczu nowych obowiązków, ale również w gronie nowych rówieśników. W szkołach w większości istnieje też możliwość skorzystania z pomocy pedagoga czy psychologa szkolnego.

– Wiele jednak zależy od nastawienia samych rodziców. Uważajmy na negatywne komunikaty, nie porównujmy obowiązku szkolnego do własnej pracy, do której nie zawsze chętnie idziemy. Przecież szkoła to jeden z najpiękniejszych okresów w życiu, czas beztroski i nawiązywania przyjaźni! I właśnie tak należy go dziecku przedstawiać – uśmiecha się nasza rozmówczyni.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *