Stołowa najlepiej gasi pragnienie

Woda sprzedawana w butelkach tylko potocznie nazywana jest mineralną. Ta wysokozmineralizowana wcale nie musi być najzdrowsza. Pragnienie doskonale gasi woda stołowa, ale bez obaw można pić też zwykłą kranówkę – zwłaszcza tę tolerowaną przez… małże.

Kupując wodę, zwykle prosimy o “mineralną”. Jednak blisko 3/4 butelek na sklepowych półkach zawiera wody źródlane. Wydobywane z płytszych odwiertów, zwykle są niskozmineralizowane. To dlatego ich niekontrolowane spożywanie jest bezpieczne dla konsumentów w każdym wieku, można używać ich do gotowania, przygotowywania herbaty czy kawy.

– Tylko naturalne wody źródlane o niskim lub średnim nasyceniu minerałami można pić bez ograniczeń. I tylko one nadają się do przyrządzania posiłków dla małych dzieci. W przypadku pozostałych rodzajów wód zalecam rozwagę, ze względu na ryzyko przedawkowania składników mineralnych, np. sodu. Z tego względu cierpiący na choroby nerek, nadciśnienie oraz spożywający dużo soli na etykietach powinni szukać oznaczenia “odpowiednie dla diety ubogiej w sód” – radzi dietetyk kliniczny Aleksandra Brzeźniak.

Uwaga na minerały!

Prawdziwą wodę mineralną pozyskuje się z odwiertów głębinowych. Ze względu na zawartość minerałów wyróżnia się wody bardzo nisko zmineralizowane – poniżej 50 mg składników mineralnych na litr wody, niskozmineralizowane – 50-500 mg, średniozmineralizowane – 500-1500 mg oraz wysokozmineralizowane – powyżej 1500 mg. – Tych ostatnich nie zaleca się do codziennego spożycia w większych ilościach. Rekomenduje się je z myślą o sportowcach, można też po nie sięgać podczas upałów – zaznacza dietetyk.

– Powyżej 1000 mg składników mineralnych na litr zawierają też wody lecznicze, zasobne w wapń, sód, magnez, węglany, chlorki oraz siarczany – stąd ich nieraz specyficzny smak i zapach. W zależności od składu są korzystne w przypadku kamicy, nieżytu czy wrzodów żołądka. Jednak ze względu na działanie farmakologiczne ich spożywanie należy skonsultować z lekarzem.

Bąbelki dla aktywnych

Mieszanka wody źródlanej lub przefiltrowanej wodociągowej ze składnikami mineralnymi bądź wodą mineralną to wody stołowe. W odróżnieniu od wód mineralnych ich skład chemiczny może się różnić, jednak ten rodzaj wody doskonale gasi pragnienie.

Kontrowersje wzbudza woda gazowana, zawierająca podrażniający śluzówkę przewodu pokarmowego dwutlenek węgla. Dlatego z “bąbelków” powinni zrezygnować konsumenci z problemami gastrycznymi: chorobą wrzodową, wzdęciami, nadkwasotą. Jednocześnie to gaz zawarty w wodzie hamuje namnażanie bakterii, dzięki czemu po otwarciu woda jest dłużej zdatna do spożycia. Doskonale sprawdza się też po wysiłku fizycznym, gdyż szybciej wchłania się do przewodu pokarmowego, wzmagając produkcję moczu.

Pod rybim okiem

A co z tzw. kranówką? Mimo złej sławy, jaką zyskała kilka dekad temu, obecnie ze względu na restrykcyjne normy unijne jest bezpieczna pod względem chemicznym i mikrobiologicznym. Badania przeprowadza się na każdym etapie uzdatniania, a jakość wody można na bieżąco sprawdzać na stronach internetowych przedsiębiorstw wodociągowych i w sanepidzie.

– I tu ciekawostka – po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r. wprowadzono w Polsce dodatkowy element kontroli wody – biomonitoring. W stacjach uzdatniania trzyma się wrażliwy na toksyny narybek, który szybko reaguje na zmianę jakości wody. W Warszawie dodatkowym zabezpieczeniem przed nagłym skażeniem wody są małże. Błyskawicznie zamykające muszle, gdy w wodzie pojawią się substancje toksyczne – opowiada Aleksandra Brzeźniak.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *