Odchudzające tabletki

Wielospecjalistyczny Szpital Powiatowy w Tarnowskich Górach, około 2 lata temu. Na OIOM trafia dziewczyna ze skokami ciśnienia i zaburzeniami rytmu. To stan zagrażający życiu. Okazuje się, że wcześniej przyjmowała zamówione w internecie środki na odchudzanie.

Groźny znak zapytania

Na stronach internetowych, za pośrednictwem których można kupić specyfiki pozwalające zrzucić zbędne kilogramy, w oczy rzuca się brak informacji o ich składzie. – Każdy lek powinien posiadać charakterystykę produktu leczniczego, zawierającą wykaz efektów niepożądanych oraz informację, kto nie może ich przyjmować – wymienia lekarz medycyny i dietetyk kliniczny Anna Dittfeld.

Część preparatów odchudzających, sprowadzanych głównie z Azji, ma w składzie szkodliwe metale ciężkie, w tym ołów. – Wyjątkowo niebezpieczne są efedryna i pochodne amfetaminy, dodawane do tych specyfików, prowadzące do nieodwracalnego uszkodzenia wątroby i nerek oraz zaburzeń rytmu serca. Dodatkowo pochodne amfetaminy to substancje narkotyczne – przestrzega dr n. med. Beata Poprawa, specjalista kardiolog.

Pomysły z piekła rodem

– Pamiętam pacjentkę, której przed wykonaniem kolonoskopii podałam środek na przeczyszczenie, po którym od razu straciła kilka kilogramów. Potem zapytała, czy mogłabym przepisać jej kilka takich “soczków” do domu… – wspomina dr Anna Dittfeld.

Do szpitali trafiają osoby po przedawkowaniu środków na przeczyszczenie i preparatów odwadniających, które miały im “pomóc zejść z wagi”. W rzeczywistości prowadzą do skrajnego odwodnienia i zaburzeń elektrolitowych. – Pacjentki sięgają również po hormony tarczycy, które przyspieszają metabolizm. Jednak zażywane bez kontroli i wskazań medycznych, prowadzą do spustoszenia w organizmie. Przestrzegam też przed preparatami zawierającymi wyciągi z tarczyc wołowych i wieprzowych – zaznacza dr Dittfeld.

Wyjątkowo niebezpieczne są zioła chińskie, które powodują zaburzenia pracy układu pokarmowego, uszkodzenie wątroby, mogą też wywoływać halucynacje. Warto też uważać na mikroelementy, np. przedawkowanie chromu, który teoretycznie hamuje łaknienie, może stanowić zagrożenie dla życia.

Garażowa “apteka”

20 kg w miesiąc – takie efekty obiecują producenci jednego z dostępnych w internecie specyfików. – To niemożliwe. Żeby “zrzucić” kilogram tłuszczu, przez cały dzień musielibyśmy normalnie funkcjonować i nie jeść nic. Nagły spadek wagi to zwykle efekt dużej utraty wody lub spalania białka, co z kolei prowadzi do wyniszczenia mięśni – wyjaśnia dr Dittfeld.

– Kupując leki w internecie, nie wiemy, co zażywamy. Nie posiadają żadnych certyfikatów potwierdzających, że są bakteriologicznie czyste i zostały wyprodukowane w higienicznych warunkach. Zdarza się, że “zakład produkcyjny” mieści się w przysłowiowym garażu, gdzie stoi tabletkarka, a “producent” miesza zioła według uznania – dodaje dr Poprawa.

Skąd bezmyślność kupujących? Na forach internetowych można znaleźć posty nastolatków marzących o figurze modelki, ale też starszych, zdesperowanych, którzy mają za sobą dziesiątki diet i tyle samo efektów jojo. – Z radykalną dietą jest jak z podejrzanie atrakcyjną ofertą kredytową. Nie czytając tzw. drobnego druczku, możemy wpaść w tarapaty. Zażywanie środków niewiadomego pochodzenia to zaciąganie kredytu na życie – takiego, którego możemy już nie spłacić – przestrzega dr Dittfeld.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.