Senior za kierownicą: prawo jazdy nie jest dożywotnie

Kierowcy po sześćdziesiątce powodują o połowę mniej wypadków i kolizji niż ci w wieku 25-39 lat. Mają większe doświadczenie i wyobraźnię. Jednak z czasem pogarszają się ich umiejętności. Kiedy odłożyć prawo jazdy na półkę?

Lata spędzone za kierownicą to doświadczenie, które procentuje na drodze. – Starsi kierowcy mają lepszą zdolność przewidywania sytuacji i większą wyobraźnię przestrzenną. Są ostrożniejsi i jeżdżą spokojniej. Są bardziej odpowiedzialni, gdyż zdają sobie sprawę, że ich zdolności psychomotoryczne są coraz słabsze – mówi Jacek Łoziński, psycholog transportu z pracowni badań psychologicznych w PZMOT w Tarnowskich Górach.

Bo im kierowca starszy, tym słabsze są na przykład umiejętność koncentracji, skupienia i podzielności uwagi. Gorsza jest koordynacja wzrokowo-ruchowa, ale też sprawność psychomotoryczna, potrzebna m.in. przy zmianie biegów. – Każdy kierowca w bardzo krótkich odstępach czasu podejmuje mnóstwo decyzji. Nieraz te błędne kończą się wypadkiem – zauważa Łoziński. A starsi kierowcy z refleksem mogą miewać problemy.

Kolejna kwestia to jazda po zmroku. Psycholog zwraca uwagę, że po 70. roku życia u zdecydowanej większości kierowców pogarsza się widzenie w ciemności i są bardziej wrażliwi na oślepienie światłami.

Trudno określić jakąś granicę wiekową, kiedy można mówić, że po jej przekroczeniu obniża się sprawność. To zależy od indywidualnych predyspozycji. Jednak jeżeli ktoś zauważa, że za kierownicą czuje się mniej pewnie, to warto, by się zastanowił, czy koniecznie musi jeździć nocą i czy lepiej nie zrezygnować z podróżowania ruchliwymi drogami w dużych miastach.

Jacek Łoziński zwraca natomiast uwagę na barierę 80 lat. – W tym wieku z każdym rokiem zdolności kierowcy mogą się pogarszać. Dlatego powinni być regularnie badani. Właśnie co rok – przekonuje psycholog. Jednak takiego obowiązku nie mają i bardzo rzadko ktoś zgłasza się na badanie, by sprawdzić, w jakiej jest formie.

W przypadku tych, którzy w pracowni badań psychologicznych się pojawiają, są tacy, którzy mogą spokojnie jeździć, choć lepiej, by ograniczali się do znanego sobie terenu. – Nawet jeżeli zdolności takiego kierowcy są słabsze, to z reguły wystarczają, by bezpiecznie dojechać na przykład do lekarza, czy apteki – mówi Jacek Łoziński. Czasem jednak okazuje się, że za kierownicą siadać już nie należy. Powodem mogą być np. poważne problemy ze wzrokiem, choroba Parkinsona, czy luki w pamięci. Czasem zdarza się, że ktoś nawet nie rozumie poleceń podczas badania, nie ma więc szans, że poradzi sobie na drodze. Psycholog zdecydowanie odradza natomiast siadanie za kierownicą po 90. roku życia. Wtedy lepiej odłożyć prawo jazdy na półkę i zdać się na pomoc innych.

Jacek Łoziński mówi, że starsi kierowcy są odpowiedzialni i zdają sobie sprawę z własnych ograniczeń. A co z tymi, którzy niezależnie od tego, w jakim są stanie, uważają, że radzą sobie świetnie, a pasażerowie cierpną, widząc co wyczyniają za kierownicą? Wtedy rozwiązaniem może być spokojna rozmowa, przekonywanie, że lepiej zrezygnować z jeżdżenia samochodem. Albo właśnie spotkanie z psychologiem badającym kierowców. Jest szansa, że będzie bardziej przekonujący niż zaniepokojona żona czy syn.

 

Agnieszka Reczkin

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.