Ruch przyspieszy poród

– Aktywny poród powinien kojarzyć się przede wszystkim z ruchem. Jego brak powoduje, że ciężarna intensywniej odczuwa ból, a poród niepotrzebnie się przedłuża – tłumaczy doula Katarzyna Franke.

Katarzyna Franke należy do Stowarzyszenia Doula w Polsce. Doula to, mówiąc w skrócie, osoba oferująca rodzącej niemedyczną pomoc. Chodzi o wsparcie emocjonalne, fizyczne i informacyjne przed, w trakcie i po porodzie. Kobiety coraz częściej poszukują takich osób do pomocy.

– W latach 70. w Irlandii pojawiła się idea aktywnego prowadzenia porodu (AML). Lekarze uznali, że poród powinien trwać maksymalnie 12 godzin. Zarządzono, że godzinę po przyjęciu do szpitala należy przebijać ciężarnej błony płodowe. Jeśli rozwarcie szyjki macicy następowało powoli, podawano oksytocynę – informowała doula. Ta koncepcja porodu, szybko rozeszła na się na cały świat. Całkowicie zmieniła podejście do rodzącej, pozbawiając ją możliwości decydowania o sobie.

Dekadę później w odpowiedzi na AML w Wielkiej Brytanii narodził się ruch aktywnego porodu. Kobiety chciały na powrót rodzić w zgodzie z naturą. W końcu zmiany dotarły też do Polski, do czego przyczyniły się m.in. działania fundacji “Rodzić po Ludzku”. – Poród może albo wydobyć z kobiety skrywaną w niej siłę, albo pozbawić jej pewności siebie. Każdy poród jest nieprzewidywalny, jako rodzące możemy jednak zrobić wszystko, by przebiegał, na tyle na ile to możliwe, w zgodzie z naszymi oczekiwaniami – mówiła doula.

Franke zachęcała do korzystania z możliwości poruszania się w czasie porodu. Zwracała uwagę, że leżąc na plecach potęguje się jedynie ból, a dziecku jest trudniej wejść w kanał rodny. Dlatego warto spacerować czy kręcić biodrami na piłce położniczej. Im więcej kobieta się rusza, tym większa szansa, że interwencja medyczna nie będzie konieczna. – W aktywnym porodzie skurcze należy traktować jak sprzymierzeńca. W przerwach między nimi należy głęboko oddychać, dzięki czemu łożysko będzie lepiej ukrwione – dodała Franke.

Poród nie musi kojarzyć się jedynie z bólem. – Można go, mimo to, przeżyć pozytywnie – zapewniała doula. Ten cel na pewno pomoże osiągnąć ktoś bliski, kto będzie z rodzącą w czasie jego trwania. Czy to mąż, siostra czy mama, zawsze może wesprzeć rozmową, wspomóc masażem czy zimnymi okładami. Katarzyna Franke zachęca ponadto, by rozmawiać z personelem medycznym i zadawać mu nurtujące pytania, nawet gdy położna czy lekarz będą mieli gorszy dzień.

Hanna Kampa

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.