Rośnie popularność prywatnych pakietów medycznych. O co pytać przed zakupem?

Według Polskiej Izby Ubezpieczeń już w pierwszym półroczu 2020 roku wydaliśmy blisko pół miliarda na ubezpieczenia zdrowotne. Nic dziwnego – w obliczu szybujących w górę cen prywatnych usług medycznych popularne pakiety zdrowotne to czysta oszczędność.

Utrudniony dostęp do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, kilkudniowe oczekiwanie na teleporadę, wielokrotnie przesuwane terminy wizyt u specjalistów. To problemy, z jakimi w obliczu pandemii koronawirusa borykają się pacjenci korzystający z państwowej służby zdrowia. Nie dziwi zatem fakt, że coraz częściej korzystamy z prywatnej opieki medycznej. Na nierefundowane wizyty lekarskie, leki i inne preparaty wydajemy blisko 50 mld rocznie.

To coraz wyższe ceny usług są główną przyczyną coraz większej popularności prywatnych pakietów medycznych. Jak podaje PIU, polisy wykupiło już ponad 3 miliony Polaków – o ponad 13% więcej niż w zeszłym roku. Podobna liczba pacjentów korzysta z prywatnych wizyt w ramach pakietów opłacanych przez pracodawców lub płaci z własnej kieszeni.

Stara dobra teleporada

– Teleporady nie zaczęły funkcjonować w dobie pandemii. Już kilka lat temu stały się mocnym punktem ofert ubezpieczeniowych. Pozwalały uniknąć kolejki po receptę, skierowanie do specjalisty czy wizyty u lekarza, której głównym celem byłoby zaplanowanie specjalistycznego leczenia. Plan działania ustalano przez telefon, tak by w placówce medycznej stawić się już w konkretnym celu. I to nie uległo zmianie – opowiada dorada ubezpieczeniowy PZU Monika Angiel.

Według najnowszych badań teleporady, choć ostro krytykowane ze względu na utrudniony kontakt z lekarzem, mogą stać się stałym elementem systemu opieki zdrowotnej. Tzw. telemedycyna to nie tylko oszczędność czasu, ale również redukcja kosztów. Do tego dochodzi rejestracja online i elektroniczne recepty. Ponad połowa pacjentów deklaruje, że przyszłości byłaby skłonna korzystać z tego typu usług – pod warunkiem że system działałby sprawnie. Z duchem czasu idą również firmy ubezpieczeniowe, umożliwiające klientom ograniczenie kontaktu z lekarzem do niezbędnego minimum.

Autorska lista specjalistów

Problem polega na tym, że wspomniane teleporady stały się podstawą funkcjonowania NZOZ-ów. Doszło do sytuacji, gdy bezpośredni kontakt z lekarzem jest na wagę złota. Jeszcze większych trudności przysparza rezerwacja terminu wizyty u specjalisty. Badania przeprowadzane przez Fundację Watch Health Care dowiodły, że w zeszłym roku na realizację świadczenia zdrowotnego czekaliśmy średnio 3,8 miesiąca. Niechlubnymi rekordzistami byli endokrynolodzy – czas oczekiwania na wizytę wynosił średnio 11,6 miesiąca. W obliczu paraliżu służby zdrowia możemy oczekiwać, że będzie jeszcze gorzej.

Właśnie dlatego kluczową informacją, jaką warto uzyskać od ubezpieczyciela, jest czas oczekiwania na wizytę. – Klienci firm ubezpieczeniowych oczekują przede wszystkim komfortu. Nie chcą tracić czasu na formalności, tylko jak najszybciej zrealizować usługę. Jeszcze przed epidemią koronawirusa możliwość uniknięcia wielomiesięcznych kolejek do specjalistów była atrakcyjna, a obecnie dodatkowo zyskała na wartości – podkreśla Monika Angiel.

– Brak konieczności skierowania od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej to nie wszystko, warto też szczegółowo dopytać o kwestię nielimitowanego dostępu do lekarzy konkretnych specjalności. Zwłaszcza że reklamowane oferty coraz częściej mają charakter dynamiczny i istnieje możliwość zmiany warunków standardowej umowy, w oparciu o własne preferencje i stan zdrowia. Pakiety obejmują zarówno usługi ambulatoryjne, jak i badania diagnostyczne – dodaje doradca ubezpieczeniowy PZU.

Do grona klientów firm ubezpieczeniowych dołączają też pracodawcy. Pakiety zdrowotne dla firm pozwalają na wynegocjowanie jeszcze bardziej atrakcyjnych warunków, nie rujnując budżetu przedsiębiorstwa. Wkrótce zapewne staną się prawdziwą gratką dla potencjalnych pracowników.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.