Rodzic nauczycielem

Edukacja domowa to wyzwanie przede wszystkim dla rodziców. Bardzo niewielu decyduje się na podjęcie trudu uczenia dzieci poza szkołą, we własnym zakresie.

Barbara Leszczyńska, dyrektor Powiatowej Przychodni Pedagogiczno-Psychologicznej w Tarnowskich Górach mówi, że “domowa szkoła”  to absolutna rzadkość. Pytamy o domowe nauczanie w PPP, bo najłatwiej stamtąd uzyskać informacje na ten temat. To dlatego, że przez poradnię musi przejść każdy wniosek o domowe nauczanie.  W całym powiecie tarnogórskim tylko dwie rodziny podjęły się tego trudu.

Na początek definicja. Edukacja domowa, coraz częściej zwana z angielska homeschooling, to mówiąc najprościej nauczanie dzieci przez rodziców lub opiekunów poza szkołą. Ważne jest to, że rodzic decydujący się na taką formę nauczania, nie musi być nauczycielem, ani mieć wykształcenia kierunkowego. Teoretycznie wystarczy, że jest przekonany, iż sprosta zadaniu lepiej, a przynajmniej tak samo dobrze, jak szkoła.

Prawo stanowi, że aby zostać nauczycielem własnego dziecka, trzeba spełnić kilka warunków. Pierwszy to  odbycie spotkania w poradni psychologiczno-pedagogicznej i uzyskanie zaświadczenia, które potwierdzi potrzebę nauczania domowego. Drugim krokiem jest wybór szkoły, z którą decydujemy się współpracować, najczęściej, jak mówi dyr. Leszczyńska, jest to szkoła najbliżej miejsca zamieszkania, ale przepisy stanowią, że rodzice mają wybór, może to być którakolwiek ze szkół podstawowych w województwie, w którym zamieszkujemy. Nauczanie domowe nie oznacza bowiem tego, że dziecko jest poza kontrolą szkoły. Kolejny krok to przedstawienie dyrekcji szkoły deklaracji z poradni psychologiczno-pedagogicznej wraz z wnioskiem o pozwolenie na edukację domową. Kolejne dwa kroki związane są z egzekwowaniem wiedzy. Rodzice muszą uzgodnić z dyrektorem szkoły zakres i formy egzaminów, które dzieci mają obowiązek zdawać w określonych terminach, co z kolei wiąże się z uzyskaniem przez dziecko świadectwa ukończenia danej klasy. To niezbędne, by móc kontynuować domową edukację w roku następnym.

Opinie nauczycieli na temat tego sposobu nauczania są podzielone. Jedni go chwalą, inni nie zostawiają suchej nitki. Krytyka opiera się na braku zaufania do rodziców czy opiekunów, którzy uczą dzieci. Często zarzuca się im brak wytrwałości i zbytnią pobłażliwość dla swoich pociech. Przeciwko przemawia też argument o ograniczeniu kontaktów z rówieśnikami. “Za” świadczy z kolei to, że rodzic-nauczyciel, uczący jedno dziecko może poświęcić mu cały czas, a nie jak nauczyciel w szkole, dzielić go na całą klasę.

Dyrektor Leszczyńska mówi, że nauczanie w domu to spore wyzwanie dla rodziców. Wymaga od nich systematyczności i wytrwałości, cierpliwości i konsekwencji. – Może dlatego nie jest popularne i nie jest to tylko specyfika powiatu tarnogórskiego. Kilka lat pracowałam w Katowicach, mieście znacznie większym, i tam również uczących własne dzieci można było liczyć na palcach – mówi.

 

Jacek Tarski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.