Przerwij zimowy sen

Najprościej powiedzieć to tak: jesteśmy niedoświetleni i niedotlenieni. Dlatego potrzeba nam ruchu i w ogóle bycia na świeżym powietrzu w dzień.

W najdłuższe dni roku słońce świeci ponad 16 godzin. W najkrótsze na słoneczne promienie możemy liczyć przez zaledwie osiem godzin dziennie. Nic dziwnego, że organizm w tym czasie jest słabszy. Niczym niedźwiedzie chcemy ograniczyć aktywność, zapaść w coś w rodzaju zimowego snu. Niejeden z nas najchętniej nie wychodziłby z domu. – To błąd, właśnie wtedy powinniśmy się zmuszać do przebywania na powietrzu. Zwłaszcza, jeśli jesteśmy osobami, które nie mają zbyt aktywnego, sportowego trybu życia  – mówi Karol Pietrzyk, biolog i nauczyciel wychowania fizycznego.

Ważne jest naturalne światło

To dlatego, że powinniśmy po prostu wystawiać się na naturalne światło. – Funkcjonujemy w przyrodzie w określonym rytmie. Przedłużanie dnia sztucznym światłem wprowadza w ten rytm dysonans. Nie twierdzę, że trzeba w domu siedzieć po ciemku, czy w półmroku, ale na świetle dziennym powinniśmy być możliwie często, bo to konieczne ze względu na to, że pod wpływem promieni słonecznych organizm ludzki przyswaja witaminy D i E, kwas askorbinowy, mikroelementy itp. – mówi nasz rozmówca.

Tarnogórzanie są w tym szczęśliwym położeniu, że wokół miasta jest sporo przestrzeni, gdzie można dodatkowo pooddychać świeżym powietrzem. – Nie zachęcam do zimowych spacerów po ulicach miasta, gdzie często nie ma czym oddychać. Polecam natomiast lasy, których wkoło jest bardzo dużo, polecam polne drogi – mówi Karol Pietrzyk i dodaje, że spacery mają zbawienny wpływ nie tylko na stan zdrowia, że hartują, uodparniają itd. Mają także wpływ na stan ducha.

Hormon stresu

– Jest to związane z gospodarką hormonalną. W zimowe, krótkie dni organizm wydziela  więcej kortyzolu, zwanego też hormonem stresu oraz serotoniny, która odpowiada za wywoływanie uczucia senności. Dlatego zimą naturalną reakcją organizmu na brak nasłonecznienia jest odczuwalny spadek nastroju, po spacerze nastrój od razu staje się lepszy – mówi wuefista.

Ile czasu powinniśmy spędzać na powietrzu? Podobno normy nie ma, każdy jednak powinien być na dworze tyle czasu, ile może na to przeznaczyć. Wiadomo, że w dzień powszedni nie będzie to dużo, bo ciemno robi się wcześnie, cały zaś dzień spędzamy w pracy czy w szkole. W dni wolne warto wyjść chociażby na godzinę, półtorej, a latem spędzać na dworze tyle czasu, ile się da. – Gwarantuję, że poprawa samopoczucia nastąpi już po dwóch, trzech takich spacerach. Kto chce może podczas marszu wykonywać proste ćwiczenia, wymachy rękami, podnoszenie kolan, krótki, kilkunastometrowy trucht. To na pewno nie zaszkodzi – kończy Karol Pietrzyk.

 

Jacek Tarski

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.