Praca zdalna. Piżama wciąż pasuje, dżinsy już nie

Według ostatnich badań statystyczny Polak na kwarantannie tył 0,5 kg tygodniowo. Waga szybuje w górę też w przypadku osób pracujących zdalnie. Bo, paradoksalnie, po 8 godzinach za biurkiem łatwiej wygospodarować czas na ugotowanie zdrowego posiłku, niż gdy biuro przenosimy na naszą własną kanapę.

W ostatnich miesiącach na forach internetowych zaroiło się od wpisów dotyczących pracy zdalnej i tego, jak diametralnie zmieniła codzienne nawyki Polaków. I choć lockdown mamy już za sobą, wiele firm nie powróciło do dawnego modelu stacjonarnego, umożliwiając pracownikom wykonywanie obowiązków zawodowych w domu. Nowe rozwiązanie, na pozór komfortowe, dla niektórych okazało się poważnym wyzwaniem, a wręcz utrudnieniem.
Konferencja w szlafroku

“Rano mogę dłużej pospać, bo nie muszę poświęcać czasu na dojazd do pracy, makijaż itp. Kiedy nie mam videokonferencji, pół dnia spędzam w piżamie”.

“Paca zajmuje mi zaskakująco dużo czasu, jestem mniej efektywny, nie potrafię wypracować codziennej rutyny. Praca zdalna to dla wielu osób udogodnienie, ale dla mnie również źródło ogromnego stresu”.

Właśnie takie wpisy dowodzą, że brak rygoru czasowego niesie ze sobą ograniczenie codziennej aktywności fizycznej. A stąd tylko krok do wzrostu masy ciała. – Pracując w domu jesteśmy bardziej rozleniwieni, niestety też mniej o siebie dbamy. Piżama to bardzo zdradliwy strój. Po pewnym czasie może okazać się, że tylko ona pasuje idealnie, ale ulubione jeansy już nie – przestrzega Kinga Pyka, dietetyk w Poradni Zdrowego Żywienia NutriClinic w Radzionkowie.

Na wynos i na raty

Nowy model pracy wpłynął również na zmianę nawyków żywieniowych. Według sondaży pracując w domu, częściej zamawiamy jedzenie na wynos, co powoduje, że zjadamy więcej i częściej sięgamy po tzw. fast foody. Chętniej też kupujemy półgotowe produkty, których przygotowanie wymaga mniej czasu. Zamiast wygospodarować czas na przerwę na posiłek, często jemy w trakcie pracy, przed ekranem komputera.

Praca zdalna zwykle zajmuje więcej czasu niż zakładamy, dlatego łatwiej jest nam coś zamówić niż ugotować. Bywa i tak, że będąc w domu ciągle jesteśmy głodni i bezwiednie podjadamy niezdrowe przekąski, które przecież nie są posiłkiem, więc nie wliczamy ich do codziennego zapotrzebowania – wylicza Kinga Pyka.

– Dlatego to tak istotne, by codzienną rutynę wypracować nie tylko w celu zwiększenia swojej efektywności jako pracownika, ale również w kwestii nawyków żywieniowych. Proponuję rozpocząć od wprowadzenia stałej liczby 4-5 posiłków dziennie, spożywanych w 3-4-godzinnych odstępach czasu – radzi dietetyk.

10 zasad zdrowego żywienia

Codzienny jadłospis powinien zawierać konkretne składniki w odpowiednich proporcjach: białka (20% zapotrzebowania), tłuszcze (30%) i węglowodany, głównie złożone (50%). Dobrym punktem odniesienia będzie też piramida zdrowego żywienia i aktywności fizycznej. Tylko jak ogólne wskazówki wykorzystać w praktyce?Na początek warto zainspirować się 10 zasadami zdrowego żywienia, ustanowionymi właśnie w oparciu o powyższe założenia. Poza wspomnianą już regularnością i stałą liczbą posiłków, pojawia się informacja, że warzywa i owoce powinny stanowić ponad połowę tego, co zjadamy w ciągu dnia, w proporcji: warzywa 3/4 i owoce 1/4. Ważnym składnikiem codziennej diety są produkty zbożowe, najlepiej pełnoziarniste. Każdego dnia powinniśmy wypić 2 szklanki mleka lub zastąpić je jogurtem, kefirem bądź częściowo serem.

– Kolejna zasada to ograniczenie spożycia mięsa, zwłaszcza czerwonego i przetworzonych produktów mięsnych, do 0,5 kg tygodniowo. Jedzmy ryby, nasiona roślin strączkowych i jaja. Ograniczmy spożycie tłuszczów zwierzęcych, które warto zastąpić olejami roślinnymi – wymienia Kinga Pyka.

– Zalecenia dotyczą również unikania cukru i słodyczy, które z powodzeniem możemy zastąpić owocami i orzechami. Zgubnym nawykiem jest również dosalanie potraw. Zachęcam do poszukiwania produktów z niską zawartością soli, i wzbogacania smaku potraw za pomocą ziół. Dwie ostatnie zasady dotyczą wypijania co najmniej 1,5 litra wody dziennie i niespożywania alkoholu. Równie istotna jest regularna aktywność fizyczna, np. 30-minutowy marsz.

I choć nie każdy od razu wszystkie zalecenia wprowadzi w życie, z pewnością jest to dobry punkt wyjścia do zmian. I to nie tylko dlatego, by kolejne tygodnie czy miesiące pracy z domu nie zaowocowały przyrostem wagi. Przede wszystkim w trosce o własne zdrowie. Ostatnie badania dowodzą, że już ponad 1/3 mieszkańców naszego kraju cierpi na choroby dietozależne. To oznacza, że problem dotyczy już około 12 mln Polaków.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.