Poród domowy. Na co powinna się przygotować przyszła mama?

Bez znieczulenia, wyłącznie siłami natury, ale za to wśród bliskich, w zaciszu własnego domu. Z roku na rok na poród domowy decyduje się coraz więcej przyszłych mam.

Pierwsze pytania na temat porodu domowego przyszłe mamy zwykle zadają na początku II trymestru ciąży. – To dobry moment na pierwsze spotkanie. Zainteresowanie jest coraz większe, więc termin warto zarezerwować wcześniej – radzi Krzysława Krzempek, położna z 30-letnim stażem. Od 2012 roku przyjmuje porody domowe na Śląsku. Jej kalendarz na kwiecień przyszłego roku już się zapełnia.

W kręgu kobiet

Kontakt z położną nie ogranicza się do spotkania kwalifikacyjnego. Przed porodem trzeba poznać się nawzajem, zdobyć zaufanie, zrozumieć oczekiwania przyszłej mamy. Podstawą kwalifikacji do porodu domowego jest dobry stan zdrowia kobiety i dziecka, dlatego pacjentka musi znajdować się pod stałą kontrolą ginekologa lub położnej i w terminie wykonywać badania.

– Najważniejsze jest bezpieczeństwo, dlatego wszelkie wątpliwości w zakresie przebiegu ciąży czy chorób pacjentki powinny zostać skonsultowane z lekarzem. Nawet gdy przeciwwskazań nie ma, w umowie podpisywanej przed porodem umieszcza się adres szpitala, do którego udamy się w sytuacji, gdy poród przestanie przebiegać fizjologicznie, a dziecko nie będzie mogło przyjść na świat siłami natury. Placówka powinna znajdować się blisko miejsca zamieszkania – zaznacza położna.

W umowie szczegółowo opisuje się, czego oczekują rodzice, plan porodu, a także zakres badań i zabiegów, jakim zostanie poddany maluszek. Pojawia się też lista osób towarzyszących. Oprócz przyszłego taty w domu często przebywa przyszła babcia, ciocia, przyjaciółki – panie tworzą tzw. krąg kobiet, wspierając przyszłą mamę.

Spokojnie, to tylko skurcze

– Przed porodem uczymy się technik relaksacyjnych i kontrolowania oddechu. To bardzo ważne, ponieważ poród poza szpitalem odbywa się siłami natury. Nie podajemy znieczulenia ani leków przyspieszających akcję porodową. Nie jest też obecny ginekolog ani neonatolog – opowiada Krzysława Krzempek.

Położna swój “warsztat pracy” przywozi w walizce. Rodzice sami decydują, w której części domu czy mieszkania dziecko przyjdzie na świat. Na nich spoczywa obowiązek zabezpieczenia podłóg czy mebli i zapewnienie środków higienicznych. Przed porodem, bez względu na porę roku, warto zadbać o dodatkowe źródło ciepła, a do zamrażarki włożyć butelkę z wodą – lód to pierwsza deska ratunku w przypadku obrzęku czy krwawienia.

– Mieszkając w bloku, warto też wcześniej przygotować wywieszkę na drzwi dla sąsiadów, którzy zaniepokojeni niecodziennymi odgłosami mogą przybiec z pomocą lub nawet… wezwać policję. Kartka z prośbą o wyrozumiałość w kwestii hałasu i informacją, że właśnie odbywa się poród, trochę ich zaskoczy, ale z pewnością rozwieje wątpliwości – uśmiecha się Krzysława Krzempek.

Szczepienia i opieka neonatologa

Położna kompleksową opiekę zapewnia nie tylko mamie, ale również dziecku. Noworodkowi podaje się witaminę K, wykonuje się zabieg Credego polegający na zabezpieczeniu przedniego odcinka oka, podpięcie pulsoksymetru, odbywa się ocena adaptacji maluszka do życia pozapłodowego. Po upływie 48 godzin pobiera się noworodkowi badania przesiewowe. Szczepienia są wykonywane później, podczas wizyty w przychodni lekarskiej. Rodzice deklarują też, że w ciągu 24 godzin dziecko zostanie zbadane przez neonatologa, którego zwykle zapraszają na wizytę domową.

– Poród domowy pozwala ograniczyć kontakt z osobami trzecimi, minimalizując ryzyko infekcji, w tym zakażeń szczególnie niebezpiecznymi bakteriami szpitalnymi. Nie ma też potrzeby transportu ze szpitala, a mama z dzieckiem odpoczywa w domu, w którym jest gospodynią, na własnych zasadach – wymienia pani Krzysława, która świeżo upieczoną mamą opiekuje się do czasu przejęcia pacjentki przez położną środowiskową.

Walcząc o dobry poród

Porodów domowych nie refunduje Narodowy Fundusz Zdrowia. Koszt usługi na Śląsku oscyluje w granicach 3,5 tys. zł, w centrum Warszawy zapłacimy około 5 tys. zł.

Pani Krzysława przyjmuje 6-7 porodów domowych miesięcznie. To zaledwie połowa pacjentek zainteresowanych takim rozwiązaniem, jednak w 50% przypadków nad preferencjami rodziców górę biorą względy zdrowotne.

– Od 10 lat należę do stowarzyszenia “Dobrze Urodzeni”, zrzeszającego położne pracujące na rzecz poprawy jakości porodu – ale nie tylko. Razem z nami działają też psycholodzy, doule i rodzice. Otaczamy wsparciem również położne pracujące w szpitalu i walczymy o poprawę standardów opieki okołoporodowej. Bez względu na to, czy poród odbywa się siłami natury, czy przez cesarskie cięcie. Choć sytuacja ulega poprawie, wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia, by przyszłe mamy czuły się bezpiecznie, komfortowo i rodziły tak, jak chcą – podsumowuje położna.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.