Nochale alarmują: uwaga na smog

Normy stężenia pyłu zawieszonego przekroczone 10-krotnie. Lepiej nie wychodzić z domu. Takie ostrzeżenia pokazał system piekarskich nochali.

Nochale to urządzenia, które mierzą m.in. stężenie pyłu zawieszonego. Jest ich 10 w poszczególnych dzielnicach miasta. – Co prawda nie są to certyfikowane pomiary, nie można na ich podstawie ogłaszać alarmów. Jednak dla mieszkańców są istotne, dzięki nim orientują się, jaki jest stan powietrza – mówi Stanisław Jarząbek, naczelnik wydziału ochrony środowiska, rolnictwa i gospodarki odpadami w urzędzie miasta w Piekarach Śląskich. Gdyby piekarzanie chcieli się opierać tylko na certyfikowanych stacjach pomiarowych, to do dyspozycji mieliby dane z… Zabrza, Katowic i Sosnowca.

Przekroczenia norm średniego stężenie pyłu zawieszonego w mieście zaczęły się pojawiać, gdy tylko nieco się ochłodziło i mieszkańcy zaczęli rozpalać w piecach. Jednak obserwując wyniki pomiarów poszczególnych nochali, widać, że bardzo się różnią. W tym samym momencie jedne pokazują bardzo wysokie stężenia, a drugie umiarkowane. Na przykład na osiedlu Wieczorka. Na czerwono świeci się nochal przy MOSiR-ze, a całkiem dobrze jest na dworcu autobusowym.

– MOSiR jest na tzw. starym osiedlu, gdzie mieszkania ogrzewane są piecami. Dworzec znajduje się w pobliżu nowszych budynków, już podłączonych do sieci ciepłowniczej. Stąd różnica – tłumaczy Stanisław Jarząbek. Spore przekroczenia norm pyłu zawieszonego są też w Kozłowej Górze czy Dąbrówce Wielkiej. Tam dominuje zabudowa jednorodzinna, a więc znowu – piece, głównie węglowe starego typu.

Naczelnik Jarząbek przyznaje, że na wskazania poszczególnych nochali może mieć wpływ znajdujący się gdzieś w pobliżu mocno dymiący komin, w budynku, w którym używa się właśnie pieca starego typu. Dlatego siatka urządzeń pomiarowych powinna być gęstsza. Takie są plany, ale trzeba jeszcze znaleźć na to środki.

W Piekarach Śląskich strażnicy miejscy mają uprawnienia, by sprawdzać, kto czym pali w piecu. Najczęściej robią to po interwencjach mieszkańców, którzy skarżą się, że z komina sąsiada wydobywa się gęsty, śmierdzący dym. Często jednak okazuje się, że nie chodzi o spalanie odpadów, ale po prostu węgla. – Zwłaszcza na początku sezonu grzewczego, przy częstym rozpalaniu, gdy komin i kocioł nie mają jeszcze odpowiednich parametrów temperaturowych – zauważa Stanisław Jarząbek.

Jest jednak szansa na wyeliminowanie przynajmniej części starych pieców. Trwają starania o pozyskanie dofinansowania na podłączenie do sieci ciepłowniczej bloków na tzw. starym osiedlu Wieczorka. Z własnych środków udało się przyłączyć 12 budynków.

Na sieć ciepłowniczą stawia też Miasteczko Śląskie. Ci, którzy się do niej podłączą, mogą się starać o datację z miejskiej kasy. Na razie ciepło z sieci mają m.in. osiedle i budynki szkolne przy ul. Dworcowej. Następne w kolejności do podłączania jest stare Miasteczko Śl., a potem rejon ulic Przerwy-Tetmajera, Staromiejskiej i Kilińskiego. W tej okolicy jest najwięcej pieców węglowych.

 

Agnieszka Reczkin

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.