Niewidzialny zabójca płodności

Bisfenol A (BPA) to związek chemiczny wykorzystywany do produkcji tworzyw sztucznych. Znajdziemy go m.in. w plastikowych opakowaniach na żywność i napoje, w wewnętrznych powłokach puszek i konserw, a nawet w paragonach fiskalnych i plombach dentystycznych. Dowiedziono, że obniża płodność i może prowadzić do zaburzeń rozwojowych płodu, a nawet poronienia.

– BPA ma zbliżoną budowę chemiczną do estradiolu – jednego z estrogenów. Podszywa się pod niego, zaburzając w ten sposób gospodarkę hormonalną organizmu. W praktyce prowadzi to – w przypadku mężczyzn – do uszkodzenia nabłonka plemnikotwórczego, do zahamowania tworzenia plemników lub ograniczenia ich ilości i obniżenia jakości. W przypadku kobiet dochodzi do zakłócenia funkcji jajników i zaburzeń w śluzówce jamy macicy – tłumaczy dr hab. n. med. Stanisław Horák, spec. ginekologii, położnictwa, endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, androlog kliniczny zawodowo związany ze Szpitalem Specjalistycznym nr 2 w Bytomiu i działającą w nim Poradnią Leczenia Niepłodności.

Nawet w paragonach   

BPA przenika do organizmu razem z żywnością, ale także przez układ oddechowy. W tym przypadku narażeni są przede wszystkim pracownicy fabryk produkujących tworzywa, w skład których wchodzi BPA. Substancja wchłania się także przez skórę. Na tę drogę przenikania uważać powinny głównie kasjerki. Bisfenol A występuje w papierze do drukowania paragonów fiskalnych. Nie tak dawno informował o tym głośno NSZZ Solidarność, apelując o wycofanie ich z użycia.

Są na świecie kraje, które całkowicie zakazały stosowania BPA w produkcji. Wśród nich są Kanada, Japonia i Korea Południowa. W Unii Europejskiej od 2011 r. zabrania się używania go do produkcji butelek dla dzieci, obowiązuje także zakaz ich importu i sprzedaży. Najmłodsze organizmy są bowiem najbardziej narażone na toksyczne działanie bisfenolu.

Powszechny w opakowaniach

Ciągle jednak jest on powszechnie stosowany w produkcji opakowań do żywności i napojów. Tymczasem BPA może rozpuszczać się w płynie lub jedzeniu zawartym w opakowaniu. Substancja uwalnia się pod wpływem wysokich temperatur, np. gdy podgrzewamy produkt w opakowaniu w mikrofalówce lub zalewamy wrzątkiem. Łatwiej uwalnia się także wtedy, gdy opakowanie jest uszkodzone lub używane wielokrotnie. BPA przenika także do śliny z plomb dentystycznych lub przez skórę z kosmetyków, które także przecież przechowujemy w plastikowych pojemnikach.

Współcześnie kontaktu z bisfenolem A bardzo trudno uniknąć. Znaleziono go w organizmie ponad 90 proc. ludności USA. Wykryto go w moczu, mleku, krwi pępowinowej czy płynie owodniowym. Ludzki organizm wydala substancję w ciągu kilku dni. Mimo to stale jest obecny w naszych organizmach, jesteśmy bowiem wciąż narażeni na jego działanie.

Jak ograniczyć

Można jednak próbować ograniczyć kontakt z BPA. Specjaliści zalecają przelewać napoje do szklanych butelek, przepakowywać żywność do szklanych lub ceramicznych naczyń, unikać żywności z puszek, nie gotować kasz i ryżu w woreczkach, nie parzyć herbaty w plastikowych torebkach. Dobrze też zwracać uwagę, z jakiego rodzaju tworzywa wykonane są pojemniki, w których przechowywane są kupowane przez nas produkty. Dlatego warto pamiętać, że jedyny bezpieczny dla zdrowia plastik występuje z oznaczeniem recyklingowym 2 i 5. Pozostałe zawierają w sobie BPA lub inne toksyczne substancje.

Są inne

Podobne działanie do BPA mają także inne bisfenole oraz pestycydy i ftalany, ciągle stosowane w przemyśle. – Wszystkie one mogą wpływać toksycznie na płód, powodując poronienia, zaburzając rozwój jąder, prowadząc do feminizacji płodów męskich lub do niepłodności zarówno jednej, jak i drugiej płci. Dzieje się to wszystko już w życiu płodowym – dodaje dr Horák. – W tej sytuacji jedyne, co możemy zrobić, by próbować zwalczyć te toksyny, to zażywać podczas starań o dziecko i w ciąży kwas foliowy. Kobiety szczególnie narażone na działanie BPA natychmiast po zajściu w ciążę powinny udać się na L4. W tej grupie zawodowej będą m.in. kasjerki, ale także – mające styczność z chemią w postaci trifenylofosforanów i parabenów – kosmetyczki czy fryzjerki – podsumowuje lekarz.

Hanna Kampa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *