Nałogowo zajadają emocje

Nagle odczuwają silny, niekontrolowany głód. I zaczynają jeść – dużo szybciej i więcej niż zwykle. Często w samotności, po kryjomu, bo po prostu się tego wstydzą.

Nie przerywają, mimo że z kolejnymi kęsami uczucie dyskomfortu spowodowanego przejedzeniem jest coraz większe. Później dopada ich poczucie winy i niezadowolenia z siebie, bo znowu się „złamali” – po raz kolejny w tym miesiącu, tygodniu, a może nawet tego samego dnia. To książkowy przykład uzależnienia od jedzenia, zaburzenia, które zostało sklasyfikowane jako zespół nałogowego objadania się.

Gorsze niż alkohol

Czy jedzenie rzeczywiście może uzależniać? Przecież nie jest używką, nie zawiera substancji uzależniających tak jak papierosy czy alkohol. Mimo to bywa, że staje się nałogiem i to w dodatku wyjątkowo trudnym do wyleczenia, bo jedzenia nie możemy tak po prostu odstawić – potrzebujemy go, by żyć.

– Problem zaczyna się wtedy, kiedy tracimy kontrolę, myśli o jedzeniu stają się natarczywe i obsesyjne, aż w końcu przechodzą w przymusowy, niekontrolowany czyn. Pojawia się przymus jedzenia, mimo że przyjmowanie nadmiernej ilości pokarmów powoduje cierpienie. Napady głodu występują co najmniej raz w tygodniu, a w cięższych przypadkach co najmniej 2 razy dziennie – opowiada psycholog i psychoterapeuta psychodynamiczny Klaudyna Pietryka, członkini Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychodynamicznej.

Przegryźć poczucie winy

Zespół nałogowego objadania się może dotknąć każdego, bez względu na wiek, płeć czy wykształcenie, a przyczyn jest tyle co chorujących. – Bardziej podatne mogą okazać się osoby, których krewni borykają się z jakimś nałogiem. W takim przypadku istnieje większe prawdopodobieństwo, że objadanie się będzie sposobem na rozładowania napięcia – niezbędnym do stawienia czoła stresującym sytuacjom – zaznacza Klaudyna Pietryka.

W grupie ryzyka znajdują się osoby narażone właśnie na silny, długotrwały stres związany z pracą, problemami osobistymi czy trudną sytuacją finansową. „Zajadać” można poczucie winy, lęki, niskie poczucie własnej wartości, brak akceptacji, bezpieczeństwa, ale też traumatyczne przeżycia. Podwaliny dla nałogu w dorosłym życiu można stworzyć już w dzieciństwie, poprzez nieprawidłowe wzorce i nawyki żywieniowe – np. kojarzenie jedzenia z nagrodą. Równie szkodliwe może okazać się długotrwałe stosowanie diet.

Nie jesteś sam

Zaburzenia odżywiania mogą być objawem towarzyszącym innym zaburzeniom psychicznym takim jak depresja, zaburzenia lękowe czy zaburzenia nastroju. Dlatego osoba uzależniona od jedzenia powinna jak najszybciej otrzymać specjalistyczną pomoc. Można zdecydować się na terapię indywidualną bądź grupową – wbrew pozorom grup wsparcia dla „nałogowych objadaczy” nie brakuje. Chorym podaje się również leki po konsultacji z psychiatrą, ale też gastrologiem – przyjmowanie tak dużych ilości pożywienia nie pozostaje bez znaczenia dla układu pokarmowego. – Powrót do zdrowia wymaga również wsparcia specjalisty żywieniowego, który ustali i pomoże wdrożyć odpowiednią, zbilansowaną dietę – podsumowuje psycholog.

 

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.