Nadgodziny to nic zdrowego

WHO bije na alarm. Wzrasta liczba przedwczesnych zgonów z powodu choroby wieńcowej oraz udaru mózgu powiązanych ze zbyt długimi godzinami pracy. A jeśli chodzi o czas poświęcany na wypełnianie obowiązków zawodowych, według statystyk Polacy plasują się w europejskiej czołówce. 

Według danych OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), Polacy należą do najbardziej zapracowanych narodów w gronie krajów rozwiniętych. Np. w 2019 r. statystyczny polski pracownik spędził w pracy średnio 1806 godzin, podczas gdy np. Norweg przepracował średnio 1384 godziny, Duńczyk – 1380, a Niemiec – 1386 (czyli o ponad 400 godzin mniej).

Pracoholik u kardiologa

Wśród najważniejszych przyczyn przedwczesnych zgonów w Polsce prym wiodą od dawna choroby sercowo-naczyniowe. Do ich rozwoju – co potwierdzają wyniki najnowszych badań – przyczyniać się może istotnie m.in. zbyt intensywna praca.

„Nasze badanie wskazało, że pracowanie 55 lub więcej godzin tygodniowo wiąże się ze zwiększonym o 35 proc. ryzykiem udaru mózgu i zwiększonym o 17 proc. ryzykiem zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca, w porównaniu z pracą w wymiarze 35-40 godzin w tygodniu” – czytamy w raporcie ze wspólnego badania WHO oraz ILO, które opiera się na analizie danych z lat 2000-2016 pochodzących z całego świata.

Według analizy WHO / ILO, zbyt długie godziny pracy przyczyniły się łącznie do ponad 745 tys. przedwczesnych zgonów z powodu udaru mózgu i choroby niedokrwiennej serca w 2016 r., co oznacza wzrost o blisko 30 proc. w porównaniu do roku 2000 (wzrost liczby zgonów z powodu choroby wieńcowej wyniósł 42 proc., a z powodu udarów 19 proc.).

Mężczyźni w grupie ryzyka

Autorzy analizy podkreślają, że tragiczne skutki długotrwałej pracy przez ponad 55 godzin tygodniowo dotyczą przede wszystkim mężczyzn. To właśnie ich dotyczy 72 proc. zgonów z powodów wspomnianych wyżej.

Co ciekawe, z badania wynika też, że zgony spowodowane przepracowaniem są często mocno odroczone w czasie.

Przedwczesne zgony to jednak oczywiście niejedyny skutek długotrwałej pracy. Regularne przepracowywanie się odpowiada w sumie za 1/3 wszystkich związanych z pracą chorób i problemów zdrowotnych, w tym m.in. niepełnosprawności.

Z powodu pandemii pracujemy jeszcze dłużej

Na koniec warto dodać, że według analityków WHO / ILO pandemia oraz związane z nią zmiany mogą przyczynić się do dalszego wzrostu średniego czasu pracy.

„Telepraca, która stała się normą w wielu branżach, często zaciera granice między życiem prywatnym i pracą. Ponadto, wiele firm zostało zmuszonych do cięcia kosztów. W efekcie ludzie, którzy w nich pozostali siłą rzeczy są zmuszeni pracować więcej. Żadna praca nie jest jednak warta ryzyka udaru czy choroby serca. Rządy, pracodawcy i pracownicy powinni wypracować limity, które będą chronić zdrowie osób zatrudnionych” – podkreśla dr Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny WHO.

(źródło: www.zdrowie.pap.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.