Maszerowali i pomagali podczas biegu charytatywnego

214 biegaczy i aż 82 miłośników nordic walkingu wzięło udział w II Biegu Charytatywnym Pomagamy Durś. 30 września odbył się w Piekarach Śląskich. Dopisała piękna pogoda, doping kibiców i niezwykle pozytywna atmosfera imprezy organizowanej przez Stowarzyszenie Lecymy Durś.

 

 

Tak jak w poprzedniej edycji dochód z biegu zostanie przeznaczony na wsparcie Warsztatów Terapii Zajęciowej organizowanych przez piekarskie koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Ze wstępnych podsumowań wynika, że udało się zebrać ponad 10 tys. zł. – Sama inicjatywa jest rewelacyjna i dla nas to zastrzyk dobrej energii. Po raz drugi Stowarzyszenie Lecymy Durś organizuje bieg z myślą o nas. Są grupą osób z pozytywnym nastawieniem, które oprócz tego, że rozwijają swoją pasję sportową, pomagają też WTZ. Dzięki zebranym środkom chcemy w tym roku wyposażyć w nowy sprzęt naszą salę rehabilitacyjną. Urządzenia, z których korzystamy, mają już 12 lat, więc są wyeksploatowane. W ubiegłym roku pieniądze z biegu przeznaczyliśmy na wyposażenie mieszkania treningowego dla osób niepełnosprawnych. Z naszych zajęć korzysta 70 dorosłych osób ze znacznym i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Grupa naszych podopiecznych bierze dziś udział w biegu, niektórzy przebiegną całą trasę, inni tylko ostatni odcinek – mówiła Anna Bednarek, kierowniczka warsztatów WTZ.

Najlepsi w biegu

6-kilometrową trasę najszybciej pokonał Aleksander Zięba ze Strzyżowic, za nim zameldowali się Michał Łukasik z Piekar Śl. i Artur Bożek z Bytomia. Wśród pań najlepsza trójka to: Dorota Redzik z Piekar Śl. oraz Julia Morawska (Mysłowice) i Magdalena Chojnowska (Rogoźnik).

Bardzo liczny był marsz nordic walking. Silną reprezentację miała ekipa Nordicus Strzybnica, która zachęca do wspólnych treningów. – W Strzybnicy i Pniowcu są najlepsze trasy, których wszyscy nam zazdroszczą. Działamy od maja, spotykamy się w poniedziałki i czwartki o godz. 18 na stadionie Unii Strzybnica – zachęcali. Trasę liczącą 5 km najszybciej pokonali: Leszek Mielcarek  (Bytom), Mariusz Nowicz (Księży Las) i Adam Grajcar (Gliwice), a wśród kobiet najlepsza była Irena Janoszka (Radzionków), tuż za nią Joanna Tokarz (Piekary Śl.) i Katarzyna Polak (Tarnowskie Góry).

Liczy się technika marszu

Na trasie zawodów technikę uczestników oceniali sędziowie. Pilnowali też zasad fair play. Najlepszych maszerujących nagradzali zielonymi kartkami. Sędziowała też Katarzyna Malinowska, która w Lecymy Durś prowadzi grupę nordic walkingu. Na czerwcowych mistrzostwach świata nordic walkingu w Mosinie wywalczyło złoto w swojej kategorii wiekowej na dystansie półmaratonu. 21 km pokonała w 2 godziny i 37 minut. Ale została też wyróżniona za technikę. – Pojechałam tam przeżyć przygodę życia. Łatwo nie było, bo sędziowie byli rozstawieni co kilometr, trzeba było przez całą trasę dbać o technikę. Nie miałam pojęcia, że jest jakieś wyróżnienie z tego tytułu. Na mecie nie mogłam uwierzyć: najpierw z powodu wyniku, a potem wyróżnienia. Jeśli się dobrze się wypracuje technikę, marsz z kijami będzie dla nas jak codzienne chodzenie. Dziś będziemy uczestników wyróżniać zielonymi kartami, chcemy pokazać, jak ważna jest dobra technika. Pod obserwacją jest przeważnie czołówka, bo to ludzie, którzy się ścigają. Cieszę się, że nordic walking robi się coraz bardziej popularny. Zapraszam wszystkich na moje treningi. Uczestniczki już po miesiącu czują różnicę: lepsze samopoczucie i kondycję, do tego dochodzi fajna atmosfera, uśmiech, endorfiny i świeże powietrze – podkreślała instruktorka.

 

Alicja Jurasz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.