Masaż dźwiękiem?

Dźwięki możemy nie tylko usłyszeć, ale też odczuwać poprzez zmysł dotyku. Na takim założeniu opierają się zabiegi z wykorzystaniem mis tybetańskich, określane mianem masażu dźwiękiem.

Każda fala dźwiękowa jest źródłem wibracji. I choć na co dzień ich nie odczuwamy, np. słuchając radia czy głosu osoby, z którą rozmawiamy, to kiedy dotkniemy instrumentu lub głośnika, z którego płynie muzyka, jest inaczej. Z podobnym mechanizmem mamy do czynienia podczas masażu z wykorzystaniem mis tybetańskich.

Choć zabiegi te są nowinką w ofercie gabinetów rehabilitacyjnych, badaczom historii udało się ustalić, że misy tybetańskie wytwarzano już w VIII wieku. Te pierwsze powstawały ze stopu 12 metali, m.in. srebra, żelaza, niklu i kobaltu. Dzisiejsze, wykonywane z brązu, żelaza i cyny, są produkowane w Nepalu.

– Misy tybetańskie są też nazywane “śpiewającymi misami”. W zależności od wielkości i gęstości metalu, można wydobywać z nich dźwięki o różnych tonach. Masażysta ma do dyspozycji cztery misy, o średnicy od około 12 do 33 cm oraz drewniany wałek. Uderzenia wałkiem w boczną ścianę misy generują dźwięk, a przetaczanie go po wewnętrznym brzegu wywołuje wibracje – wyjaśnia masażysta Kamil Goniwiecha.

Podczas zabiegu misy ustawia się na ciele pacjenta. Najmniejszą z nich jest tzw. misa trzeciego oka. Większą, stawową, kładzie się na stawach. Misa piersiowa jest umieszczana na klatce piersowej, a największa, brzuszna – na splocie słonecznym. Podczas trwającej około 40 minut sesji zwykle przyjmuje się pozycję leżącą, na plecach lub na brzuchu. Masaż powinien odbywać się w wygodnym, lekkim ubraniu, bez elementów metalowych, zamków czy guzików, które mogłyby zakłócić wibracje.

– Zabieg ma przede wszystkim działanie relaksujące, pomaga zniwelować skutki długotrwałego stresu i łagodzi zgromadzone w ciele napięcie. Zaleca się go również m.in. w okresie przesilenia jesiennego, kiedy zmagamy się ze zmęczeniem, brakiem energii, trudnościami z koncentracją i ogólnym obniżeniem nastroju – wymienia masażysta Marek Żurek.

Z masażu misami tybetańskimi, w Polsce praktykowanego od około 20 lat, korzystają kuracjusze w sanatoriach, ale też dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym. Można go także znaleźć w ofercie gabinetów rehabilitacji, kosmetycznych i odnowy biologicznej.

Z masażu, jako zabiegu mało inwazyjnego, mogą korzystać osoby w różnym wieku. Lista przeciwwskazań do jego przeprowadzenia jest krótka – obejmuje pacjentów z wszczepionymi aparatami elektronicznymi, np. rozrusznikami serca i wymaga wcześniejszej konsultacji ze specjalistą w przypadku chorych na schorzenia neurologiczne. Jeśli chodzi o kobiety w ciąży, masażu nie zaleca się w pierwszym trymestrze. W kolejnych miesiącach nie można go przeprowadzać w okolicy krzyżowego odcinka kręgosłupa, jednak zwolennicy masażu misami tybetańskimi twierdzą, że zabieg może łagodzić ciążowe dolegliwości i pozytywnie wpływać na psychikę przyszłej mamy.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *