Lepiej nie jeść beczki soli

Polacy jedzą ponad trzykrotnie więcej soli niż zaleca Światowa Organizacja Zdrowia. Tymczasem szacuje się, że połowa chorób serca wiąże się z nadciśnieniem powodowanym przez nadmierne spożycie soli.

WHO zaleca, by dobowa dawka spożycia soli nie przekraczała 5 g, co odpowiada jednej płaskiej łyżeczce. Statystyki mówią jednak, że jemy jej znacznie więcej – ponad dwie lub trzy łyżeczki dziennie. – Ok. 70 proc. soli w naszej diecie pochodzi z produktów spożywczych. Dlatego dosalanie nie jest w ogóle potrzebne. Warto zwrócić uwagę na to, ile soli dodajemy się do jedzenia. W związku z tym najlepiej przygotowywać posiłki samodzielnie. Zamiast soli, można dodać aromatycznych ziół czy czosnku, które nadadzą potrawom intensywnego smaku. Dobrym pomysłem jest również solenie wody do gotowania ziemniaków lub kasz i ryżu dopiero pod koniec gotowania lub na talerzu – radzi dietetyk kliniczny Aleksandra Brzeźniak z gabinetu Naturhouse.

Największym źródłem soli w diecie są produkty przetworzone, czyli fast-foody, słone przekąski, mieszanki przypraw, kostki rosołowe oraz pieczywo, sery czy przetwory mięsne. Sól jako związek o działaniu konserwującym, dodawana jest nieraz do produktów spożywczych w celu przedłużenia ich przydatności do spożycia. Poza tym sól jest tania oraz ciężka, w związku z czym niskim kosztem zwiększa ciężar produktu.

Uwaga na układ krwionośny

Wysoka zawartość soli w diecie to jeden z najważniejszych czynników rozwoju chorób sercowo-naczyniowych. WHO podaje, że ponad 60 proc. udarów mózgu oraz prawie połowa chorób serca to wynik nadciśnienia, a te związane jest z nadmiernym spożyciem soli. – Sód zawarty w soli spożywany w nadmiernej ilości wpływa na zatrzymanie płynów w organizmie. To natomiast zwiększa ciśnienie krwi, które nieleczone jest bezpośrednią przyczyną udarów mózgu czy zawałów serca. Nadmiar soli uszkadza również śluzówkę żołądka, tym samym zwiększając ryzyko nowotworów tego narządu. Dodatkowo sól jedzona w nadmiarze obciąża nerki, a wraz z sodem, który jest przez nie usuwany, wypłukiwany jest wapń, co z kolei może przyczyniać się do osteoporozy – dodaje dietetyk kliniczny.

To niestety nie wszystko. Nadmierne spożycie soli skorelowane jest z występowaniem otyłości, która – przypomnijmy – również jest chorobą. Wiąże się to z jedzeniem żywności wysoko przetworzonej, która oprócz dużej ilości soli, zawiera też duże ilości tłuszczu oraz cukru.

Czym zastąpić sól kuchenną?

Sól w kuchni można skutecznie zastąpić np. ziołami. Nie tylko dodają potrawom aromatu, ale także działają prozdrowotnie. – Tradycyjną sól kuchenną można zastąpić również solą ziołową, której – ze względu na aromat – dodaje się mniej. W sklepach można spotkać także sól o niżej zawartości sodu, ale za to z dodatkiem potasu lub magnezu. Taka sól jest polecana szczególnie osobom z chorobami układu krążenia – mówi Aleksandra Brzeźniak.

W sklepach najczęściej spotykamy sól kuchenną, czyli warzoną. Ten rodzaj soli zawiera najwięcej sodu, dodatkowo jest oczyszczona, drobno zmielona z dodatkiem substancji przeciwdziałających zbrylaniu. Krótko mówiąc ta sól jest najmniej polecana. – Sól należy kupować świadomie, zwracając uwagę na skład i pochodzenie. Najlepiej wybrać sól grubo mieloną, krystaliczną, z dodatkiem składników mineralnych. Do takich soli zalicza się sól kamienną, morską oraz himalajską – dodaje dietetyk.

Warto jednak dodać, że znajdujący się w soli sód pełni też pozytywną rolę w ludzkim organizmie. Jest odpowiedzialny za równowagę wodno-elektrolitową oraz odgrywa ważną funkcję w przewodnictwie nerwowym i mięśniowym. Odpowiada także za prawidłowe ciśnienie osmotyczne krwi. Sól jest zatem najważniejszym źródłem sodu w diecie, jednak jej nadmiar może mieć poważne konsekwencje dla naszego zdrowia.

Hanna Kampa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.