Grypa nadchodzi. Czy szczepionka zadziała?

Liczba zachorowań na grypę z roku na rok wzrasta. Według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w latach 2001-2012 rocznie diagnozowano nie więcej niż 1,5 mln przypadków. W roku 2015 wskaźniki sięgnęły 4 mln, rok później przekroczyły 4,5 mln. Kolejny “sezon grypowy” przed nami.

Przeciętny polski pacjent nie wie, czym grypa różni się od przeziębienia. W tym pierwszym przypadku zwykle mamy do czynienia z wyższą gorączką, silnymi bólami mięśniowo-stawowymi, bólem głowy i wyjątkowo uporczywym kaszlem. W każdym przypadku objawy mogą być inne, jednak to właśnie grypa jest przyczyną poważnych powikłań, takich jak ciężkie zapalenie płuc, mięśnia sercowego, osierdzia, posocznica, zespół Reja, zespół Guillaina Barrego, niewydolność narządowa, a nawet śmierć.

– Na półkuli północnej sezon zachorowań na grypę trwa od jesieni do wczesnej wiosny, w Polsce szczególne nasilenie występuje od stycznia do marca. Dlatego wrzesień to odpowiedni czas, by rozpocząć szczepienia ochronne, do których coraz częściej zachęcamy pacjentów – w myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć – podkreśla dr n. med. Celina Bukowska, specjalista pediatra z NZOZ Bi-Med w Tarnowskich Górach.

Szczepienie nie daje gwarancji

Przyjęcie szczepienia nie gwarantuje, że unikniemy zachorowania. Jego skuteczność wynosi od 50 do 90 proc. Prawdą jest, że zaszczepieni pacjenci łagodniej przechodzą infekcje wirusowe, których w okresie jesienno-zimowym nie brakuje.

Warunkiem skorzystania ze szczepionki jest uzyskanie pomyślnej kwalifikacji od lekarza POZ. Szczególną ostrożność zaleca się pacjentom uczulonym na białko jaja kurzego oraz aminoklikozydy. – Bezwzględnie zaszczepić należy pacjentów z tzw. grup ryzyka, czyli przewlekle chorych, na przykład z astmą, wadami wrodzonymi, chorobami hematologicznymi oraz z zaburzeniami odporności, przed i po usunięciu śledziony. Warto też szczepić osoby narażone na kontakt z dużą liczbą ludzi, jak nauczyciele, lekarze, pracownicy urzędów, handlu i transportu – wymienia dr Bukowska. – Aby zmniejszyć ryzyko epidemii grypy, najbardziej wskazane byłoby zaszczepienie dzieci w wieku od 6. miesiąca do 18. roku życia oraz osób po 65. roku życia.

Własna szczepionka

Zaszczepić można się w większości placówek POZ. Istnieje możliwość skorzystania ze szczepionek, którymi dysponują, ale też kupienia własnej. Jedna dawka kosztuje 30-40 zł, przy czym za pierwszym razem zaszczepić trzeba się dwukrotnie. W tym roku Ministerstwo Zdrowia wprowadziło 50-proc. zniżkę na szczepionki dla pacjentów powyżej 65. roku życia.

– W Polsce zarejestrowane są szczepionki inaktywowane, przygotowane na zarodkach kurzych. Stosowane są dwa typy: zawierające wiriony oraz białka powierzchniowe HA i NA – wyjaśnia dr Bukowska. – O poliwalentności szczepionki mówimy, oceniając liczbę zawartych w niej szczepów wirusa. Tak więc szczepionki trójwalentne zawierają 3 szczepy wirusów, czterowalentne – 4 szczepy.

Wirus grypy mutuje, dlatego co roku na rynku pojawiają się nowe szczepionki, w zależności od tego, czy za zachorowaniem stoi akurat wirus typu C, B czy jeden z wielu podtypów wirusa A.

Trwa dyskusja nad tym, czy szczepienia szkodzą. Badania wskazują, że skutki uboczne dotyczą znikomego procenta przypadków, a profilaktyka zmniejsza zachorowalność. Jednak decyzję trzeba podjąć samodzielnie – ilu pacjentów, tyle historii. Tak jak i w przebiegu grypy.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.