Gdy mleko szkodzi

Już ponad 20 proc. Polaków cierpi na nietolerancję laktozy, a liczba dzieci dotkniętych alergią na mleko wciąż wzrasta. W takich przypadkach wykluczenie z diety produktów mlecznych staje się koniecznością. Tylko czym je zastąpić?

Czy to już alergia?

Laktoza to występujący w mleku cukier. Do jego prawidłowego rozkładu w procesie trawienia niezbędny jest enzym – laktaza. W przypadku jego braku lub niedoboru po spożyciu mleka czy produktów mlecznych występują objawy typowe dla wielu schorzeń układu pokarmowego: biegunki, kolki, wzdęcia, bóle brzucha, w niektórych przypadkach zdarzają się też nudności i wymioty. Dodatkowo nietolerancję laktozy tym trudniej zdiagnozować, że związane z nią dolegliwości mogą występować kilka, a nawet kilkanaście godzin po posiłku.

W odróżnieniu od alergii na mleko – w tym przypadku reakcja alergiczna występuje od razu po kontakcie z alergenem, którym najczęściej jest obecna w mleku kazeina, rzadziej tzw. białka serwatkowe. Problem w większości dotyka niemowląt i małych dzieci.

W obu przypadkach z diety należy wyeliminować produkty mleczne, stanowiące najbardziej wartościowe źródło wapnia, niezbędnego dla prawidłowego rozwoju malucha. Obecnie dzieciom zaleca się spożywanie trzech porcji produktów mlecznych dziennie, przy czym za porcję uznaje się 200 ml mleka, 150 g jogurtu naturalnego, 30 g żółtego sera czy 200 g twarogu. Schody zaczynają się wtedy, gdy trzeba je czymś zastąpić.

Roślinne – tylko wzbogacone

Małego alergika warto jak najdłużej karmić piersią. – Niemowlętom karmionym mlekiem zastępczym zaleca się specjalne mieszanki odpowiednie w przypadku alergii lub nietolerancji laktozy. Ich dobór konsultuje się z lekarzem, a samą mieszankę można kupić w aptece – podpowiada dietetyk Anna Orzeł-Nejman, właścicielka Gabinetu Dietetycznego w Tarnowskich Górach. – U dzieci z już rozszerzoną dietą należy poszukać źródeł wapnia innych niż produkty mleczne. Ważne, by zadbać o ich zróżnicowanie.

Alternatywą dla mleka krowiego są mleka roślinne. Same w sobie nie zawierają jednak dużo wapnia. Dlatego warto szukać tych wzbogaconych w pożądany składnik diety, które z powodzeniem mogą zastąpić mleko “tradycyjne”.

– W tej roli doskonale sprawdza się wzbogacone w wapń mleko sojowe, warto sięgać też po mleko migdałowe. Przed spożyciem dobrze je wstrząsnąć, bo wapń opada na dno. Pamiętajmy też, że mleka roślinne to doskonała baza do przygotowywania szczególnie lubianych przez maluchy naleśników, ciasteczek owsianych czy muffinek – wymienia dietetyk. – Niestety, nie każde mleko jest zdrowe. Zachęcam do czytania etykiet na opakowaniach – niektóre produkty zawierają sztuczne dodatki. Z ostrożnością sięgajmy też po mleko ryżowe, które może być źródłem niebezpiecznego arsenu.

Nie za słono, nie za słodko

Produkty mleczne to prawdziwa kopalnia wapnia. Warto jednak pamiętać, że również inne produkty spożywcze pozwalają wzbogacić codzienną dietę właśnie o ten składnik odżywczy. Na szczycie listy znajdują się sardynki – już 60 g zawiera taką porcję wapnia jak szklanka mleka. Nie zapominajmy o jajkach i warzywach strączkowych, takich jak fasola czy ciecierzyca. Wapń maluchowi dostarczymy też wraz z posiłkiem zawierającym jarmuż, brokuły, rzepę, ale też w szklance soku pomarańczowego czy pod postacią świeżej pomarańczy. Kolejne produkty to sezam, mak, migdały, orzechy pistacjowe, masło migdałowe, nasiona chia, amarantus i suszone owoce: morele, daktyle oraz figi.

– Nie wystarczy jednak wzbogacić diety o produkty bogate w wapń. Trzeba też zadbać o jego odpowiednie wchłanianie, które utrudniają szczawiany i kwas fitynowy. Podobnie nadmiar cukru i soli – przestrzega Anna Orzeł-Nejman.

– Przyswajalność wapnia ułatwia przede wszystkim witamina D, ale również odpowiednie ilości magnezu, fosforu, witaminy A i C. Dlatego to tak ważne, aby codzienna dieta malucha była zróżnicowana i zbilansowana – podsumowuje dietetyk.

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *