Bezpieczny maluch w upalne dni

Latem trzeba zadbać, by nasz maluch odpowiednio dużo pił, nie przegrzał się i nie poparzył na słońcu. A po spacerze w lesie czy po łące zawsze należy sprawdzić, czy nie wróciliśmy z nieproszonym gościem – kleszczem.

Specjalista pediatrii dr n. med. Agnieszka Jędzura zwraca uwagę, że u dzieci do 1. roku życia przyczyną odwodnienia najczęściej są biegunka i wymioty. Z jednej strony najmłodsze dzieci mają największe zapotrzebowanie na płyny, z drugiej szybciej zapadają na infekcje rotawirusowe czy inne infekcje wirusowe prowadzące do biegunki czy wymiotów. Oczywiście zagrożenie odwodnieniem występuje też przy podwyższonej temperaturze ciała, czyli przy gorączce oraz kiedy dziecko długo przebywa na słońcu.

Nie przeoczyć odwodnienia

– Trzeba sprawdzać, czy dziecko moczy pieluszki, ile razy sika w ciągu dnia, ile pije. Niepokój powinny wzbudzić ubytek wagi, mniejsza aktywność, ospałość, suchy język, brak łez przy płaczu, zapadnięte gałki oczne, przyspieszony oddech, rzadsze sikanie albo w ogóle jego brak. Kiedy tylko rodzic zauważy takie objawy, powinien niezwłocznie pójść do lekarza. Często boimy się, że dziecko trafi do szpitala, ale należy pamiętać, że odwodnienie to nie tylko utrata wody w organizmie. Dochodzi również do niebezpiecznych zaburzeń, które mogą prowadzić do wstrząsu – tłumaczy pediatra.

Radzi, jak zapobiegać odwodnieniu. W upalne dni pilnować, by dziecko dużo piło i nie przebywało zbyt dużo w nasłonecznionych miejscach – lepiej poszukać cienia. Nigdy, nawet na chwilę nie wolno zostawiać malucha bez opieki w zamkniętym samochodzie. – Nie uszczelniajmy też gondoli czy wózka, nakrywając kocykami czy pieluchami. Stwarzamy wtedy warunki takie jak w szklarni – zaznacza Agnieszka Jędzura.

Jeśli dziecko ma biegunkę i wymioty, należy nawadniać je doustnymi płynami nawadniającymi (DPN), podawać picie w temperaturze pokojowej, letnie – wodę, herbatkę lekko osłodzoną, jogurt. Jeśli maluch ma odruch wymiotny czy też już wymiotuje, warto spróbować poić go co 2-3 minuty po 1 łyżeczce. Ponadto przy biegunce stosuje się probiotyki, zwłaszcza szczep Saccharomyces boulardii, dietę beztłuszczową, kleik ryżowy, ugotowaną marchewkę. – Pamiętajmy, że czekolada w tym przypadku nie jest dobrym rozwiązaniem – zauważa lekarka.

Ryzyko poparzenia słonecznego

Czas upałów to także ryzyko wystąpienia poparzenia słonecznego. Objawy to zaczerwienienie, pieczenie czy też pojawienie się pęcherzyków na wrażliwej skórze, która jest rozpalona, dziecko skarży się na ból. – W trakcie opalania lub w pierwsze dni po przyjeździe do ciepłych krajów pamiętajmy o ochronie skóry. Często w trakcie zabaw nad wodą zapominamy o tym. Tymczasem tafla wody odbija promienie słoneczne, a nałożone kremy ochronne nie zawsze pozostają w wystarczającej ilości na skórze, mimo że są wodoodporne. Trzeba je nakładać kilka razy – mówi Agnieszka Jędzura.

Skóra dzieci, a zwłaszcza niemowląt jest bardzo wrażliwa i cienka. – Proszę więc nie zapominać o ochronie ciała – czapce z daszkiem, okularach, bawełnianych ubraniach. Na odsłoniętą skórę nakładajmy kremy z filtrem UV, najlepiej 50, kilka razy w ciągu dnia – podkreśla lekarka. Jeżeli jednak już wystąpi oparzenie słoneczne, należy przemyć skórę wodą, natłuścić ją kremem lub przykładać chłodne kompresy. – Mogą się sprawdzić także domowe sposoby – kefir czy maślanka – radzi nasza rozmówczyni. Kiedy trzeba pójść do lekarza? Alarmujące są: nasilony ból, pęcherze na skórze, gorączka.

Brak ochrony przed słońcem, a do tego słabe nawodnienie w czasie upałów, może się skończyć udarem słonecznym. Objawy: zawroty i/lub ból głowy, osłabienie, gorączka. – Jeżeli się pojawią, szybko przenieś dziecko w chłodne, zacienione miejsce, podaj mu coś do picia. Jeśli straci przytomność, jego stan się pogarsza, gorączka jest wysoka, zgłoś się do lekarza – zaznacza Agnieszka Jędzura.

Groźne kleszcze

Wspomina o jeszcze jednym letnim zagrożeniu dla maluchów – kleszczach. – Możemy je złapać w trawie, krzewach, spadają z drzew jak deszcz. Niezauważalne dostają się na naszą skórę. Choroby, które przenoszą, to odkleszczowe zapalenie mózgu, na które można się zaszczepić i borelioza. Po zabawie na świeżym powietrzu zawsze warto sprawdzić dokładnie, czy dziecko nie ma kleszcza – włosy, skórę, zwłaszcza za uszami, w pachwinach, pod pachami, na tułowiu i udach. Usunięcie kleszcza ze skóry do 24 godzin z bardzo dużym prawdopodobieństwem uchronić nas może od boreliozy. Można stosować środki odstraszające te pajęczaki, jednak nie dają pewnej ochrony – zwraca uwagę pediatra.

Doradza też, co zrobić, kiedy już znajdziemy kleszcza w skórze dziecka. – Jeśli to możliwe, tępą pensetą chwyć kleszcza i zdecydowanym, równomiernym ruchem ciągnij dłuższy czas, aż wyciągniesz go razem z głową. Czasami mogą być pomocne dostępne w aptece narzędzia, jak np. lasso trix, pompka lub karta do usuwania kleszczy, kleszczołapki. Miejsce po usuniętym pajęczaku umyj wodą z mydłem i zdezynfekuj. Później należy obserwować skórę, czy nie powstaje rumień wędrujący. Jeżeli tak, wskazana jest antybiotykoterapia – mówi Agnieszka Jędzura. Zresztą, kwestię podawania antybiotyków po ukąszeniu przez kleszcza warto skonsultować z pediatrą lub specjalistą chorób zakaźnych. Przecież nie będziemy ich stosować za każdym razem, bo takich kleszczy w sezonie maluch może mieć nawet 20. A poza tym nie każdy kleszcz przenosi boreliozę.

A czego nie robić? Kleszczy nie wolno zgniatać, spryskiwać lakierami, smarować masłem, przypalać, ani robić innych rzeczy je drażniących, żeby nie “zwymiotowały” w skórę dziecka.

 

Agnieszka Reczkin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.