Gdy w nocy brakuje tchu

Twój partner chrapie? Zamiast kupować stopery do uszu, wyślij go do lekarza. Na bezdech senny cierpi już 25% Polaków po 40-tce.
Chrapiący potrafią wydawać z siebie zaskakująco głośne dźwięki. Badania wykazały, że takie odgłosy mogą osiągać natężenie nawet 80 decybeli, podczas gdy wiertarka generuje hałas rzędu 110 db. Chrapanie nie należy też do rzadkości – sporadycznie chrapie połowa dorosłych Polaków, częściej po 50-tce, przy czym większą część tej grupy stanowią panowie. Sprzyja mu też otyłość, spożywanie alkoholu, ale również alergie czy przyjmowanie leków nasennych.

Dlaczego chrapiemy? – We śnie mięśnie górnych dróg oddechowych wiotczeją i w efekcie tylna część podniebienia opada, dotykając nasady języka. Powstaje wtedy niewielka szczelina, pozwalająca nam oddychać. I to właśnie przepływ powietrza przez tę szczelinę jest źródłem drgań, które powodują chrapanie – wyjaśnia lek. med. Szymon Płaczek, specjalista chorób wewnętrznych, specjalista chorób płuc i kierownik Oddziału Wewnętrznego Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala nr 4 w Bytomiu.

Zatrzymanie oddechu powyżej 10 sekund

Choć chrapanie jest przyczyną dyskomfortu osoby chrapiącej, a przy okazji również próbującego spać u jej boku partnera, z medycznego punktu widzenia nie jest ono chorobą. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy chrapaniu towarzyszy obturacyjny bezdech senny – dolegliwość, która dotyka co czwartego mężczyznę po 40-tce. Spowodowany jest wielokrotnie powtarzającymi się w czasie snu epizodami zatrzymania oddechu, trwającymi dłużej niż 10 sekund.

– Część objawów tej choroby zwykle zauważa partner lub partnerka chorego – często głośne chrapanie z przerwami oraz przerwy w oddychaniu w czasie snu. Pozostałe symptomy to m.in. nadmierna senność i zasypianie w ciągu dnia, stałe uczucie zmęczenia, problemy z koncentracją i pamięcią, poranne bóle głowy, zaburzenia potencji – wymienia lekarz.

Wielu pacjentów bezdech lekceważy, tymczasem to poważna choroba, która może prowadzić do niebezpiecznych powikłań: nadciśnienia tętniczego, choroby niedokrwiennej serca, zaburzeń rytmu serca, udaru mózgu, depresji. Bezdech zaskakująco często staje się też pośrednią przyczyną wypadków komunikacyjnych.

Sięgnij do kasy NFZ

Nie bez powodu umiarkowana i ciężka postać obturacyjnego bezdechu sennego wymaga leczenia. Wystąpienie objawów choroby jest podstawą do wykonania badania polisomnograficznego. Decyzja o dalszym postępowaniu zwykle zapada po konsultacji laryngologicznej. – Najbardziej popularną metodą leczenia jest zastosowanie aparatu oddechowego CPAP. Jego działanie polega na wspomaganiu oddychania podczas snu poprzez podawanie pacjentowi powietrza pod stałym dodatnim ciśnieniem, co uniemożliwia zapadanie się podniebienia. Warto podkreślić, że jest to terapia refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia, ponadto przynosi bardzo dobre, również długofalowe rezultaty. Pacjenci cieszą się poprawą jakości życia, mają więcej sił witalnych, co często przekłada się na większą aktywność w ciągu dnia i na spadek masy ciała. Już teraz możemy też obserwować spadek wynikającej z powikłań śmiertelności wśród cierpiących na obturacyjny bezdech senny, którzy poddali się leczeniu. To wystarczające argumenty za tym, by tej choroby nie lekceważyć – podkreśla Szymon Płaczek.

 

Agnieszka Gabała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *