Suplementacja – moda czy konieczność?

Suplementy łykają młodzi i starzy. Ci pierwsi, bo chcą być piękni i silni, drudzy – bo chcą być młodzi. Brać suplementy, czy nie?

Teresa Bryś-Szczygieł, zielarz fitoterapeuta, nie zamierza nikogo przekonywać do suplementacji. Jak jednak mówi, ważne jest, byśmy zdali sobie sprawę, czym są suplementy, jak rozpoznać chwyt marketingowy, na co zwrócić uwagę, czytając etykiety.

– Jestem zdania, że zachowanie dobrego zdrowia w dzisiejszych czasach wymaga od nas pewnej ostrożności i uwagi – zaznacza Teresa Bryś-Szczygieł. – Jak twierdzi profesor Iwona Wawer, wielki autorytet w tej dziedzinie, suplementacja to nie jest moda, to sposób myślenia. Jest koniecznością podobnie jak dobrze zbilansowana dieta i gimnastyka.

Dieta czy suplementy?

Jak twierdzi wspomniana pani profesor współczesny Polak może obyć się bez suplementów, pod warunkiem, że stosuje bardzo urozmaiconą dietę. Ale przecież nie planujemy posiłków z tabelami żywieniowymi w ręku. Tymczasem ze względu na sposób produkcji żywności, globalizację, styl życia i wielu innych czynników, jesteśmy narażeni na niedobory np.: wapnia, magnezu, potasu, jodu, selenu. Niedobory selenu są  związane z tym, że gleby w naszym kraju zawierają zbyt małe ilości tego pierwiastka. 50-70% Polaków  ma niedobory witaminy D, bo bardzo dużo czasu spędza w pomieszczeniach. Mamy też za mało witaminy E oraz – głównie zimą – witaminy C.

Jeśli zamierzamy brać suplementy, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, co zażywać i ile? – Przede wszystkim trzeba być świadomym konsumentem, który rozumie, na czym polega różnica między suplementem a lekiem. I używać mózgu – twierdzi Bryś-Szczygieł. – Lek, to substancja, która ma udowodnione działanie. Natomiast suplement diety jest produktem  spożywczym, który nie podlega przepisom prawa farmaceutycznego. Tak na prawdę, to tylko producent twierdzi, że jego zdaniem środek działa w określony sposób. Nie musi jednak tego potwierdzać naukowo.  Inaczej jest z lekami, które są rejestrowane i podlegają ciągłej kontroli.

Wygląda jak lek

Jak ostrzega Ministerstwo Zdrowia suplementy diety mogą przybierać postać leków (sprzedawane są w postaci np. tabletek, saszetek czy syropy), a także być produkowane przez tych samych producentów. Mogą mieć również podobne nazwy do leków np. witamina C. Nawet w aptekach sprzedawane są suplementy diety. – Jeśli chcemy kupić lek, musimy znaleźć na opakowaniu napis, że jest to lek. Nieważne czy wydawany na receptę, czy bez recepty. Zresztą w przypadku tego pierwszego nie ma pułapki – lekarz przepisuje tylko leki. Natomiast na opakowaniach suplementów przy nazwie handlowej jest napis “suplement diety” – mówi Teresa Bryś-Szczygieł.

***

Słowo suplement oznacza dodatek. Stąd wzięła się suplementacja – czyli dostarczanie organizmowi brakujących składników, np. wapnia czy witaminy B.
Ale słowo suplement ma w polskim prawie dokładne, różniące się od potocznego znaczenie – to środek, który nie jest zarejestrowany jako lek chociaż jego działanie i wygląd mogą to sugerować.

***

Teresa Bryś-Szczygieł zdobyła uprawnienia zawodowe zielarza fitoterapeuty w Instytucie Medycyny Klasztornej w Katowicach-Panewnikach. Wiedzę zdobyła na wykładach m.in. dr. Henryka Różańskiego, prof. Iwony Wawer, o. Marcelego Pietryi.

 

Elżbieta Kulińska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.