Badania DNA, czyli polski Dziki Zachód


Badania genetyczne zlecają mężowie podejrzewający, że wychowują nie swoje dziecko, dziadkowie chcący zapisać majątek wnukowi, kobiety zamierzające udowodnić swoją wierność albo ustalić, który z mężczyzn jest ojcem dziecka. Badania są coraz tańsze, a liczba laboratoriów coraz większa. Niestety, prawo nie nadąża za rynkiem.

Firmy robiące komercyjne badania DNA posługują się chwytliwymi sloganami i podsycają wątpliwości. W reklamach pojawiają się bezpardonowe pytania: Dziecko nie jest podobne do rodziny? Podejrzewasz zdradę, podmianę w szpitalu czy adopcję? Chcesz przepisać spadek czy walczysz o majątek? Jeśli tak – zleć badanie.

– Najczęściej w ogóle nie wiedziałam, dlaczego ktoś się na to decyduje – mówi chcąca zachować anonimowość Hanna, która pracowała w jednym z laboratoriów na Śląsku przeprowadzających komercyjne badania genetyczne. – Jeśli miałam taką wiedzę, to były to przypadki, gdy mężczyźni zlecali badania pod wpływem swojej matki, czyli teściowej nieświadomej niczego mamy dziecka. Zdarzało się, że do tego kroku prowokowali koledzy w pracy, którzy insynuowali, że dziecko niepodobne do tatusia, że żona zbyt atrakcyjna i pewnie się z kimś umawia itp.

Test na ojcostwo

Praktycznie każdy może dzisiaj zlecić badanie genetyczne. Test na ojcostwo ma na celu potwierdzenie lub wykluczenie biologicznego pokrewieństwa pomiędzy dwiema osobami. Opiera się na analizie i porównaniu tzw. markerów DNA.

– W testach na ojcostwo bada się zawsze tylko określone fragmenty DNA. Są to charakterystyczne miejsca w różnych genach lub niekodujących odcinkach DNA. I te miejsca właśnie nazywane są markerami – wyjaśnia dr Anna Łuczyńska, biolog ze specjalizacją z genetyki. – Każde miejsce posiada dwa allele (dwie wersje tego samego genu). Dziecko otrzymuje dwie kopie materiału genetycznego – połowę dziedziczy po ojcu, a drugą połowę po matce, czyli jeden allel genu dziecka pochodzi od ojca, a drugi od matki. Allele są różnych długości, czyli zawierają różne liczby powtórzeń sekwencji DNA. Liczbę powtórzeń przedstawia się w formie liczb, które znajdują się na wyniku testu.

Skąd próbka?

Standardowym źródłem materiału DNA jest wymaz z wewnętrznej strony policzka. Do badania można również użyć krwi, ale robi się to rzadko ze względu na inwazyjny sposób pobierania i konieczność szybkiego dostarczenia takiej próbki do laboratorium.

Kiedy nie można pobrać wymazu albo krwi, wykorzystuje się niestandardowy materiał, tzw. mikroślady: włosy (muszą posiadać cebulki), paznokcie, przedmioty codziennego użytku takie jak szczoteczka do zębów, zużyty patyczek do uszu czy niedopałek papierosa. Materiałem badawczym mogą być też bielizna, pościel, odzież czy prezerwatywa.

– W związku z tym, że wymazy z policzka są materiałem stabilnym, potrafiącym zachować swoje właściwości przez długi czas, a wyizolowane z nich DNA ma dobrą jakość i występuje zwykle w dużej ilości, użycie tego właśnie materiału wiąże się z mniejszymi kosztami badania. Izolacja DNA z mikrośladów wymaga większych ilości odczynników, co generuje dodatkowe koszty. Niezależnie od rodzaju próbki, wynik badania jest tak samo wiarygodny – wyjaśnia dr Anna Łuczyńska, ale zastrzega, że w przypadku niestandardowych materiałów dużo łatwiej o pomyłkę. Np. istnieje potencjalne ryzyko wykorzystania szczoteczki do zębów czy włosów od niewłaściwej osoby. Poza tym trzeba się liczyć z tym, że jakość pobranego materiału może być niewystarczająca (zbyt mało DNA lub DNA zanieczyszczone). Takie sytuacje przy pobieraniu wymazu są zdecydowanie rzadsze, chociaż też możliwe.

Jak zrobić badanie?

Na wizytę można umówić się w placówce lub internetowo zamówić zestaw do pobrania DNA. – Pobrany materiał biologiczny zostaje przesłany do laboratorium, w którym technicy izolują z niego DNA. Powielane są te fragmenty DNA, w których zlokalizowane są markery. Końcowym etapem jest analiza genotypów badanych osób, ich porównanie i sporządzenie wyników – mówi Hanna.

DNA ulega procesom degradacyjnym związanym z promieniowaniem UV. Bardzo niekorzystny wpływ na DNA ma również wilgoć. Większość laboratoriów genetycznych zaleca, aby próbki wysłać jak najszybciej, 2–3 dni po pobraniu. Jednak właściwie zabezpieczony i przechowywany w odpowiednich warunkach materiał nadaje się do analizy DNA nawet po latach.

Więcej markerów, pewniejszy wynik?

Często firmy oferujące test na ojcostwo proponują badanie większej ilości markerów, co jest oczywiście droższe. Czy zbadanie 41 markerów daje pewniejszy wynik niż zbadanie kilkunastu, jak twierdzą niektóre laboratoria?

– Skomentowałabym to tak: jeżeli badanych jest 16 markerów i wynik potwierdzenia ojcostwa wyszedł z prawdopodobieństwem ponad 99,99999%, to nie ma konieczności badania większej liczby markerów – twierdzi Hanna. – Jeśli prawdopodobieństwo potwierdzające ojcostwo jest niższe, należałoby wtedy zbadać więcej markerów lub włączyć matkę. Z mojej praktyki wynika, że 16 markerów w zdecydowanej większości przypadków dawało jednoznaczne wyniki (czyli wykluczenie ze 100% pewnością i potwierdzenie z >99,999% pewnością).

Czy warto badać DNA?

– Warto zdawać sobie sprawę z tego, że badanie najczęściej nie pozostaje bez konsekwencji psychicznych dla zlecającego, nawet jeśli potwierdzają ojcostwo – dodaje Hanna. – Wśród osób, które mówiły o swoich odczuciach – a większość nie mówiła – często pozostał niesmak lub złość na otoczenie, które namówiło do przeprowadzenia badań.

Inną sprawą są kwestie bezpieczeństwa. Zatrważające wnioski dotyczące tego, co dzieje się na polskim rynku badań genetycznych, przedstawiła Najwyższa Izba Kontroli. “Dziki Zachód  – to jedno z najdelikatniejszych określeń jakiego używają eksperci w debacie dotyczącej badań genetycznych w naszym kraju” – napisała NIK. Chodzi o to, że w Polsce prawo nie reguluje zasad ich wykonywana, bezpieczeństwa danych, przechowywania materiału. Nasz genom to zbiór informacji o wyglądzie, charakterze, pochodzeniu, schorzeniach, w tym również o ryzyku zachorowania. Badanie DNA przynosi informacje nie tylko o danej osobie, także o jej  krewnych.  

Elżbieta Kulińska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.